Sprawy sercowe cz. 1
Pan doktor wie wszystko
Jednym z akcentowanych obecnie problemów zdrowotnych są choroby wieńcowe. Coraz więcej ludzi zaczyna obawiać się o swoje serce. Choć większość podejmujących trud odchudzania bardziej kieruje się względami estetycznymi, czyli mówiąc wprost chce wyglądać atrakcyjniej, niektórzy zaczynają się odchudzać w trosce o własne zdrowie. Niekiedy wręcz z nakazu lekarza. Gdy serce albo stawy zaczynają szwankować, człowiek siada przed komputerem i zapytuje pana google, co jeść powinien, czego nie itd. Trafia na strony promujące takie czy inne diety i… Bywa i tak, że już od lekarza wychodzi z karteczką co jeść, a czego unikać.
Prócz diety należy zacząć też ćwiczyć. Tu znowu gama propozycji jest spora. Jakoś ostatnimi czasy lekarze tknięci dziwną modą – na wszystko, a więc i na otyłość, jak i na kręgosłup, na stawy, na bezsenność – polecają pływanie w basenie. Moda to moda, na nic tłumaczenia pacjenta, że np. ma problemy z drogami oddechowymi i chlapać się za dużo nie powinien. Albo pływać nie umie i nie lubi. Właź do wody i nie pyskuj. Lekarz wie lepiej. Wszak wiedza jego i autorytet ważniejsze są od Twojego zdrowia.
Inna moda to włóczenie się z kijami po lesie. To jednak już rzadziej zalecają lekarze, a częściej pani Kasia z czwartego piętra, która tak łazi i wszystkim poleca. No i nieodżałowana TVP wraz z kolorowymi pisemkami.
Kogo ja mam słuchać?
Spróbujmy jednak do sprawy podejść poważnie. Wszak nasze serce to poważny organ i nie wolno traktować go nazbyt lekko. Pierwsze co musimy wiedzieć to fakt, iż korelacja między modelem żywienia, czy wysiłkiem fizycznym, a chorobą czy zdrowiem serca, bynajmniej nie jest oczywista.
Próbuje nam się obecnie wmówić, że jedząc to czy tamto możemy spać spokojnie i nie bać się o swoje serce. Zaś kto je inaczej ten niech drży, bowiem zawał już czai się za rogiem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dietetycznych prawd objawionych jest mnóstwo i niekiedy wzajemnie sobie przeczą. Wprawdzie mamy oficjalną wersję modelu żywienia, którą uparcie i skrycie promuje telewizja. Ciągnie dzięki temu swoją misję, a Ty płacisz abonament, by wysłuchiwać opinii ekspertów powtarzających stare komunały.
Są też propozycje alternatywne typu dieta Kwaśniewskiego, Dukana i wielu innych. To możesz mieć bez abonamentu, ale jeśli źle wybierzesz, to zapłacisz zdrowiem. Leczyć mamy i chronić serce, a tu serce jest w rozterce i aż się kroi…
Szukając winnego
Jak już nadmieniłem związek między dietą i wysiłkiem, a zdrowiem serca, nie jest tak oczywisty. Nie jest też jasne na ile to my sami ponosimy odpowiedzialność za nasze zdrowie. Słuchając wspomnianych wyżej telewizyjnych ekspertyz oraz większości lekarzy, można nieraz odnieść wrażenie, że gdy już zachorujemy na serce to na pewno nasza wina. Wprawdzie pojawiają się też głosy, że winna jest genetyka – to kolejne modne słówko, które ma wyjaśnić wszystko.
Więc mamy do wyboru, albo uwierzyć w swoją winę, albo też rozgrzeszyć się za sprawą owej tajemniczej genetyki. Przyznam, że mnie osobiście nie podoba się żadne z tych rozwiązań. Jak zawsze prawda leży gdzieś pośrodku. Na zdrowie naszego serca ma wpływ model żywienia i styl życia, ale nie oznacza to wcale, że możemy w 100% procentach ustrzec się przed chorobami wieńcowymi, czy innymi.
Jeśli twórca takiej czy innej diety daje Wam stuprocentową gwarancję na zdrowie i długie życie to jest po prostu oszustem. Odpowiednim żywieniem możemy poprawić swoje zdrowie. Możemy przedłużyć życie i lepiej wyglądać. To jest możliwe. Pewnie także możliwe jest uniknięcie wielu tzw. chorób cywilizacyjnych. Jednak nikt z nas nie wie, na jakie choroby możemy zachorować i nikt gwarancji dać nam nie może na pełne zdrowie do grobowej deski.
Chciałbym byśmy to dobrze zrozumieli. Częściowo odpowiedzialność za nasze zdrowie spoczywa w naszych rękach, jednak nie jest to i być nie może odpowiedzialność całkowita. Nie jesteśmy winni wszystkich chorób, jakie nas dotykają, czy dotkną w przyszłości.
Na stan naszego serca albo raczej zdrowia wszystkich narządów ma też ogromy wpływ stres, z którym nierzadko nie potrafimy sobie radzić. W tej dziedzinie, podobnie jak w dietetyce czy teoriach o ruchu i zdrowiu, panuje także zamęt. Niemniej, jak dowodzą badania psychologów i neuropsychologów, nauka radzenia sobie ze stresem może poprawić stan naszego zdrowia nawet o ok. 30%. Jeśli nawet przymniemy tylko połowę tej wartości za wiarygodną, to i tak gra jest warta świeczki.
Mamy więc trzy dziedziny, którym warto się przyjrzeć w kontekście dbania o swoje zdrowie: żywienie, ruch i stres. Przy okazji wyjdzie nam, jakie formy odchudzania służą zdrowiu serca, a jakie mogą je pogorszyć. wszystko to już niebawem w kolejnej części.
Napisany przez:: stefan