Sprawy sercowe cz. 4
Niebezpieczne skrajności
Na korelację pomiędzy zdrowiem serca, a wysiłkiem fizycznym również musimy spojrzeć z szerszej perspektywy. Zwykle widzę dwie skrajne postawy. Są ludzie, którzy katują się bez umiaru ćwiczeniami oraz ci, którzy niemal wcale się nie ruszają. Dla tych drugich każda forma aktywności fizycznej ponad wymagane minimum wydaje się katorgą. Jest jeszcze gorzej, gdy ktoś nagle z jednej z tej drugiej kategorii przeskoczy do pierwszej. Jednak, po kolei…
Nie licz spalanych kalorii!
Jestem zwolennikiem uprawiania sportu w celu poprawy stanu zdrowia, jednak tak jak nie podoba mi się oficjalna dietetyka, tak samo mam wiele do zarzucenia wytycznym w sprawie ruchu. Musimy zapomnieć o wszystkich przeliczeniach dotyczących spalania kalorii, gdyż są po prostu głupie i nie mają żadnego odbicia w życiu, ani reakcjach organizmu. Inaczej pracują mięśnie, gdy żywimy się węglowodanami, a inaczej, gdy głównym źródłem energii są tłuszcze.
Niepoważne są wszystkie tabelki podające nam, iż wchodząc na schody spalamy tyle kalorii, a biegnąc tyle. Ich autorzy mają takie samo pojęcie o funkcjonowaniu ludzkiego ciała, jak przeciętny hydraulik na temat budowy promów kosmicznych.
Nasze ciało stopniowo przystosowuje się do wysiłku i optymalizuje pod ten wysiłek, to zaś oznacza, że przy właściwej dawce odpoczynku i wysiłku z czasem tracimy coraz mniej energii w czasie pracy, do której się przyzwyczajamy. Innymi słowy, jeśli regularnie biegasz będzie to dla ciebie mniejszy wysiłek niż dla kogoś, kto dawno nie biegał. Ten ktoś nie tylko szybciej się zmęczy, ale i straci więcej energii.
Leczenie i profilaktyka ruchem
Wspomniałem już, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy przypadkiem nie mamy jakichś ukrytych wrodzonych wad serca. Odpowiednie żywienie można nam pomóc w zachowaniu „sercowej sprawności”. To samo dotyczy ruchu.
Znam przynajmniej kilka przypadków ludzi, u których doszło do zwału lub też lekarze stwierdzili u nich poważne wady serca. Ludzie ci dzięki odpowiednio dobranym ćwiczeniom przedłużyli swoje życie o kilkadziesiąt lat i co ważniejsze, było to życie w pełni sprawności. Oto starszy pan po zawale zaczyna biegać. Jest w coraz lepszej formie, a w wieku 80 lat zdobywa medale na zawodach!
Tajemnica sukcesu tkwi jednak w odpowiednim dawkowaniu wysiłku. O tym już wspomniałem nieraz we wcześniejszych artykułach. Nie możesz nagle zerwać się od komputera i z dnia na dzień biegać po kilka kilometrów. Nie będzie to dobre dla twojego serca, a też wcale nie pomoże w odchudzaniu. Nie myśl też, że zgodnie z powszechnym przekonaniem, im więcej będziesz ćwiczyć tym szybciej schudniesz. Tak nie jest!
Jeśli nigdy się zanadto nie ruszałeś (nie ruszałaś) lub nie robiłeś tego od kilku lat, to lepiej będzie zacząć od spacerów lub lekkiej jazdy na rowerze. Przesada nie jest dobrze widziana. Pamiętajmy, że serce też adaptuje się do coraz większej porcji wysiłku, jednak robi to wolniej niż mięśnie. Trening dla jednego lekki, dla innego może być zabójczy. Każdy sam musi ocenić swoje aktualne możliwości i mądrze dobrać poziom wysiłku.
Wbrew pozorom ćwiczmy nie po to, by schudnąć i spalić tłuszcz. Ćwiczmy przede wszystkim po to, aby zachować a nawet pozyskać więcej mięśni, a nie tracić ich w czasie odchudzania na rzecz tkanki tłuszczowej. Spalanie tej ostatniej ruchem jest zdecydowanie przereklamowane.
Zabiegani i zestresowani
Wreszcie pozostał nam stres, o którym pisałem bardziej szczegółowo niedawno. Musimy pamiętać, że stres jest generowany zarówno przez wysiłek fizyczny, jak i pracę intelektualną, czy wreszcie interakcje społeczne, a nawet dietę.
Weźmy sobie taki oto uproszczony przykład. Rano robisz ciężki trening i to może jeszcze na czczo. Poziom kortyzolu, który o tej porze i tak jest największy, teraz szybuje pod niebiosa. No i mamy stres. Potem idziesz do pracy. Tam nie tylko musisz myśleć intensywnie, ale i często denerwować się postawą współpracowników, szefa czy klientów. Twój kortyzol nadal szaleje, stres wzrasta. W pośpiechu zjadasz byle co, popijasz szybko kawa, może zapalasz papierosa. Zestaw gwoździ do trumny jest już niemal pełny. Powrót do domu też jest męczący. Inni kierowcy, czy pasażerowie komunikacji miejskiej zachowują się okropnie. Wieczorem przypominasz sobie, że jesteś wszak na diecie, a tak by się zjadło coś dobrego.
Tak w wielkim skrócie wygląda obecnie dzień wielu ludzi. Jest to też typowy dzień samobójcy, bowiem takim trybem życia zabijamy się powoli, aczkolwiek bardzo skutecznie. Co możemy z tym zrobić?
Na pewno nie uda nam się wyeliminować wszystkich źródeł stresu. Czasowo może nam być potrzebny nawet jakiś preparat łagodzący skutki przeciążenia stresem. Przynajmniej na początku. Tak naprawdę musimy zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze zmienić nasze nastawienie, a po drugie wprowadzić właściwy dla siebie system relaksu i medytacji. Dzięki temu możemy sprawić, że stres stanie się dla nas czynnikiem korzystnym, a nie niekorzystnym. Więcej na ten temat już wkrótce w kolejnej części.
Powiązane posty::
- Sprawy sercowe cz. 1 Pan doktor wie wszystko Jednym z akcentowanych obecnie problemów zdrowotnych...
- Sprawy sercowe cz. 2 Złote lata kardiologii Przy całym postępie medycyny, można odnieść wrażenie,...
- Sprawy sercowe cz. 3 Kilka słów przypomnienia ogólnych wytycznych związanych z dietą Tłuszcz, a...
Napisany przez:: stefan