chciałam zapytać o następujące zjawisko.Byłam na diecie ducana,ale nadmierne wypadanie włosów i łamliwe paznokcie były powodem do przerwania diety.Przeglądając strony internetowe trafiłam tutaj.I w zasadzie dzięki Pańskim artykułom zobaczyłam ile szkody wyrządziłam swojemu organizmowi.Utracone kg to nie tłuszcz tylko woda,mięśnie.Tkanka tłuszczowa jak była tak jest.Dotychczas ładny brzuch po ducanie zrobił się otluszczony.Mam 178,waze ok 70kg.Mam sporo tkanki tłuszczowej na biodrach,udach,w okolicy brzucha a nawet na łydkach i twarzy.Kiedyś(przed dieta)nie miałam pojecia o zdrowym odzywianiu,jadlam sporo weglowodanow i to przyczyniło sie do nagromadzenia tkanki tluszczowej.Myslałam,ze Ducan pomoze mi tak jak pomogl milionom innych osób.W tej chwili staram sie odzywiac zgodnie z zasadmi umieszczonymi na tej stronie.Chciałabym bardzo Panu podziekować za zmiane mojego sposobu myslenia i zdrowe podejscie do kwestii odchudzania.Niepokoi mnie tylko fakt,ze dzieki zwiekszeniu tluszczy i białek tyje.Dotychczas dobre spodnie staja sie opiete.Chcialabym zapytac dlaczego tak sie dzieje?Z gory dziekuje za odpowedz.
stefan Says:
Wrzesień 3rd, 2011 at 14:45
Witam serdecznie. Z Pani opisu mogę wnioskować, że problem polega głównie na nadprodukcji kortyzolu w nadnerczach. O tym świadczą miejsca, w których szczególnie w tym wypadku zbiera się tkanka tłuszczowa. Przyczyny tego mogą być różne. Czy przypadkiem nie przyjmowała Pani ostatnimi czasy jakichś silnych leków? Szczególnie z grupy kortykosteroidów, ale niekoniecznie. Nawet duża ilość preparatów przeciwzapalnych – tych bez recepty – może w ten sposób zaburzyć gospodarkę hormonalną. Inna możliwość to jakieś silne stresy, może bezsenność?
Warto także przeanalizować ilość wypijanej kawy lub tzw. napojów pobudzających np. redbull i podobne, albo takich na bazie guarany. Pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić to obniżyć ten poziom kortyzolu.
Musiałbym też wiedzieć ile je pani poszczególnych makrosładników, czyli białka, tłuszczy, i węglowodanów i jakie są ich źródła. Może Pani dla przykładu rozpisać jadłospis jednego dnia, bym mógł się zorientować. Mając te dane będą mógł dopiero cokolwiek doradzić.
Jeszcze też coś na temat trybu życia i Pani aktywności fizycznej. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 3rd, 2011 at 20:26
Dziekuje za odpowiedź.
Nie przyjmowałam ani nie przyjmuje żadnych leków.Kawa w ilości 2 kubki dziennie z mlekiem,redbulli i innych energetyków nie pijam.Dzisiaj jadłam omleta z 2 jaj z serem zołtym,piers z kurczaka,jogurt typu greckiego,smietane,brzuszki z łososia,ser twarogowy.Bedac na ducanie mialam bardzo duzy aptety na słodkie.W zasadzie wolałam jesc jogurt ze słodzikiem niz kurczaka(ktorego jadlam codziennie w tej samej postaci-gotowanego).
Teraz odstawiłam słodzik,a apetyt sie zmniejszyl.Dokonalam pomiarów i jedzac wg Panskich zalecen schudłam 1kg(1,5tyg)biodra to 97,talia 69,udo w najszerszym miejscu 59,łydka 38,5.Jestem studentka,mam wysiłku umysłowego.Do tej pory nie uprawiałam regularnie zadnego sportu,poza spacerami.Miałam kilka prób biegowych,ale szybko się zniechecałam.Kupiłam rower,na ktorym zaczełam jezdzic ok 45min.(2-3 razy w tygodniu).Mam stepper na ktorym ćwiczę trening HIIT.Aha co sie tyczy weglowodanow to moja główna słaboscia sa słodycze.Odkad zakonczylam ducana wprost rzucalam sie na słodycze.Na jednym,ani dwoch kawalkach nie konczylam.Ciagle bylo mi mało.Pożniej jadłam co popadnie-biały chleb i inne.Od kiedy wprowadzilam tluszcze nie mam juz takich napadów.Staram sie zjadac 2g białka i tluszczy na kg mc.Wegle to ok 70g.Zliczam takze te z nabiału.Probowałam wyliczyc ilosc tkanki tluszczowej,wyszło mi cos ok 40%?Sama nie wiem.Moge przeslac zdjecia podgladowe sylwetki.Pozdrawiam serdecznie.Magda
stefan Says:
Wrzesień 4th, 2011 at 11:01
Witam. Obecna dieta nie wygląda źle. Na pewno wszystko najbardziej psują słodycze. To bolączka wielu osób. Trudno dokładnie stwierdzić co wywołało ten nadmiar kortyzolu. Być może takie skoki dietetyczne. W każdym razie 1,5kg to już niezły początek. Proszę pamiętać, że rozsądny spadek wagi mieści się tygodniowo w granicach 0,5-1kg wagi. Choć ta wskazówka też czasami może być myląca. Ćwicząc zyskuje się trochę mięśni, a tłuszcz spada i waga pozornie się nie zmienia. W rzeczywistości kompozycja ciała zmienia się korzystnie. 40% BF to faktycznie trochę dużo, ale myślę, że w ciągu kilku miesięcy ma Pani szansę zejść do ok. 20%.
Czego należałoby w tym celu pilnować dość bezwzględnie? Te 70 gram węglowodanów powinno pochodzić wyłącznie z owoców. Takich jak Pani lubi, byle z nimi nie przesadzać.
Sama Pani zauważyła, że dodanie tłuszczu zmniejszyło apetyt na słodycze. Można to jeszcze poprawić zamieniając część tłuszczu na omegę 3 – zdecydowanie z olejów rybich. Kilka gram dziennie do dwóch trzech posiłków może zdziałać cuda. Najlepiej kupić sobie kilka rodzajów tego suplementu i brać je zamiennie – przez 4-5 dni jeden, potem 4-5 dni drugi potem tak samo trzeci i od nowa rotacja.
Wszystko to razem obniży odporność na insulinę. Ten apetyt na słodycze to między innymi oznaka, że póki co odporność jest bardzo wysoka, a to jest niekorzystne zarówno z punktu widzenia odchudzania jak i zdrowia.
Teraz jeszcze o kortyzolu. Zdecydowanie długie sesje aerobowe nie są obecnie wskazane. Efekt będzie dokładnie odwrotny. Jeśli ćwiczenia to tylko i wyłącznie HIIT. Krótko i intensywnie 5-10 minut 3 razy w tygodniu. Nie wolno ćwiczyć na czczo i zaraz po należałby zjeść jakiś posiłek białkowo-tłuszczowy. To bardzo ważne.
Gdyby chciała Pani wprowadzić coś więcej to można na noc brać magnez z tauryną. U nas nie ma w sprzedaży preparatu obejmującego te dwie substancję. Dlatego trzeba byłoby kupić je osobno i razem zażywać przed snem. To poprawia regenerację organizmu i także reguluje gospodarkę hormonalną.
Wszystko to razem powinno pomóc i pozwolić na racjonalną utratę wagi, czyli w granicach 0,5 do 1 kg na tydzień. Choć najlepiej gdyby zamiast wagi sprawdzała Pani wielkość fałd tłuszczowych w kluczowych punktach. To daje dużo lepszy obraz sytuacji. Pomiar powiedzmy co 2 tygodnie o tej samej porze. Gdyby to nie dawało dobrych rezultatów, to pomyślimy co można jeszcze zrobić.
W sumie przy Pani trybie życia być może wystarczy nawet 1,5 grama białka i tłuszczu na kilogram masy ciała. Pod warunkiem, że nie spowoduje to ataków głodu i nie zwiększy apetytu na węglowodany. gdyby tak się działo, to trzeba wrócić do wcześniejszych ilości. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 4th, 2011 at 16:20
Witam;)Dziekuje za obszerną wypowiedź.
Jakoś tak jaśniej w główce mi się zrobiło.Więc tak,zgodnie z zaleceniami obniżę ilość b i t do 1,5g na kg mc.To będzie 105g.Mam pytanie odnośnie węgli.70g dziennie głównie z owoców.Czy węgle z nabiału wliczać do tej dziennej dawki?Piję mleko 3,2% w ilości 250ml(200 ml z 1/4 kostki drożdży-na wypadające włosy i 50ml do kawy),kupuję twarogi półtłuste i tłuste,czasem jogurt typu greckiego,mozzarelle i serki typu włoskiego,śmietanę 36%(choć przyznam szczerze,że jak mam mały kubek w lodówce to potrafię sama ją zjeść;PNie wiem czy to rozsądne?).Może powinnam coś z tej grupy ograniczyć?Jeśli chodzi o tłuszcze to smażę na maśle bądź na smalcu,zażywam tran http://www.multi-tabs.pl/Polish/Dorośli/Produkty/Multi-tabs®-Tran-w-kapsułkach-.aspx?uid=372-1-491-1140 w ilości 1kaps.dziennie.Jaki inny preparat omega-3 poleca Pan kupić?
Kolejna sprawa.Zastanawiam się nad ograniczeniem spożycia kawy do jednego kubka dziennie a potem do wyeliminowania jej z mojego jadłospisu.Jako,że jestem studentką i czasem w czasie sesji ciężko wysiedzieć nad książkami bez jakiegoś wspomagacza,myślałam nad kupnem guarany.Czy taki środek wpływałby negatywnie na organizm(oczywiście w granicach rozsądku)?
Kupię taurynę i magnez.W jakich ilościach je zażywać?Po jednej tabl przed snem?
Chciałabym na koniec zapytać o redukcję tłuszczu z twarzy.Mam sporą fałdę tłuszczu w okolicach kości policzkowych(kiedy złapię za policzek).Czy dzięki diecie ubogiej w węgle i ćwiczeniom twarz wyszczupleje?Aha i jeszcze jedno.Zauważyłam pewną prawidłowość.Zawsze po zjedzeniu dużej ilości weglowodanów,twarz na następny dzień robi się znacznie okrąglejsza i jakby opuchnięta?
Od dziś założę dziennik odchudzania i będe w nim skrupulatnie notować wszelkie zmiany.Mam nadzieję,że za kilka miesięcy osiągnę sylwetkę o jakiej zawsze marzyłam.
Pozdrawiam serdecznie.
stefan Says:
Wrzesień 4th, 2011 at 17:10
Zacznę od najważniejszego. Właśnie ten tłuszcz na twarzy najbardziej mnie niepokoi w Pani opisie. Pytałem o kortykosteroidy, bo to wprost wygląda na zespół Cushinga. Proszę zerknąć tutaj.
Oczywiście nie chcę za bardzo straszyć, ale być może warto byłoby się pod tym kątem przebadać. Jeśli coś jest nie tak z nadnerczami to sama dieta może nie wystarczyć. Na pewno nie radziłbym teraz brać guarany ani innych podobnych rzeczy. One tylko mogą problem nasilić. Jedna czy dwie kawy na dobę to jeszcze nie taki dramat. Guarana zawiera dużo więcej kofeiny i tym bardziej może napędzać kortyzol. Myślę, że po pewnym czasie sama dieta stanie się wystarczającym stymulatorem. Zwłaszcza, gdy hormony zostaną doprowadzone do ładu.
Węglowodanów z nabiału nie trzeba liczyć. Tego tranu na pewno więcej – z 4-8 tabletek na dzień. Oczywiście nie na raz i co kilka dni zmieniać. Nie może to być cały czas tran, z powodu możliwości przedawkowania witaminy E. Dlatego też inne oleje z ryb są potrzebne.
Tu ma Pani przykładowy ranking. Można też kupić z Olimpu lub po prostu zapytać w aptece. Obecnie w każdej aptece jest spory wybór omega 3. Ważne, by źródłem były morskie stworzenia.
Tauryna i magnez – zależy jakie produkty Pani kupi. Można nawet 3 gramy tauryny i do tego odpowiednio magnezu, ale to już zależy do rodzaju magnezu. Tylko proszę dobrze nastawić budzik, bo po tym się bardzo mocno śpi
Te wymienione pokarmy przez Panią mogą zostać. Po prostu mniej więcej trzymać się wytycznych 1,5 grama białka i tłuszczu na kg masy ciała i nie trzeba więcej nic ograniczać. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 5th, 2011 at 15:43
Witam.
Trochę zaniepokoiłam się tym co mi Pan napisał.Przeczytałam objawy zespołu cushinga i stwierdzam,że nie mam tłuszczu na karku,tułowiu,ani w okolicach okołoobojczykowych.Czy może być tak,że ten tłuszcz nagromadził się z powodu spożywania wysokich węglowodanów?(dodam,że moja twarz nie ma kształtu koła,jest nieco bardziej podłużna).
Zamówiłam kwasy omega 3 i bede ja zażywać zamiennie.
Mam tylko jeszcze jedno pytanie.Napisał Pan o dawkowaniu tranu od 4-8 tabl.Czy przyjac podobne kryteria odnosnie innych preparatów?
Aha i jeszcze.Czy oprócz treningu HIIT nie wykonywać żadnych dodatkowych ćwiczeń?Posladki mam w jednej linii z udami,a ta „galareta”na nogach mnie przeraża;P
Pozdrawiam
stefan Says:
Wrzesień 5th, 2011 at 17:06
Być może faktycznie nie jest tak źle. Zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądała po kilku tygodniach. Jedno jest pewne, póki co gospodarka hormonalna jest bardzo rozregulowana i najważniejsze, by osiągnąć jakieś pozytywne efekty czy to zdrowotne czy w zakresie odchudzania, to opanowanie właśnie tego. Co oznacza zmnijeszenie odporności komórek na insulinę i obniżenie poziomu kortyzolu. Być może jeszcze w grę wchodzi brak równowagi między estrogenami a progesteronem, ale to wyjdzie z czasem.
Pierwsza i podstawowa sprawa to ograniczenie węglowodanów zwłaszcza tych przetworzonych. Proszę się nie kierować indeksem glikemicznym, bo to tylko myli i tak naprawdę jest nieważne. W tym momencie jedyne zalecane źródło węglowodanów to owoce. Zwykłe nieprzetworzone. Może sobie Pani z nich robić jakieś sałatki czy coś innego, ale nie kupować gotowych przetworów czy soków. No i wiadomo ilość na dobę nie więcej jak 70-80 gram węglowodanów w tej postaci.
Trudno mi podawać dawkowanie jakiegokolwiek suplementu w tabletkach dopóki nie wiem jaki to preparat i ile czego zawiera Na pewno tej omegi 3 potrzeba w tym momencie dużo. Dlatego nie wolno jeść ciągle jednego preparatu tylko co kilka dni zmieniać. Myślę, że od 3-5 gram omega 3. Jak poda Pani linka do konkretnego suplementu to będę mógł podać na tabletki.
Tu chodzi o dwie rzeczy. Omega 3 zmniejszy odporność na insulinę, a na tym nam bardzo teraz zależy. To jest u większości osób podstawowa bariera przy traceniu tkanki tłuszczowej. Druga sprawa, to wyrównanie bilansu kwasów tłuszczowych. Chodzi o poprawę proporcji pomiędzy omega 3 i omega 6. Na skutek złego karmienia zwierząt hodowlanych te proporcje w żywności są poważnie zaburzone, co też odbija się na naszym zdrowiu. Zwykle mamy za dużo omega 6 a za mało omega 3. Z tego samego powodu (oraz kilku innych) należy unikać wszelkich olejów roślinnych.
Przechodząc do ćwiczeń. Wiem, że często chciałoby się szybko i dużo na raz. Niestety natura nas ogranicza. Na pewno nie wolno Pani w tym momencie robić długich sesji treningowych, bo tak jak pisałem wcześniej tylko będzie to napędzało kortyzol.
Solidny trening HIIT dopasowany do aktualnych możliwości kondycyjnych to obecnie najlepsza droga. Chyba, że ma Pani jakieś problemy sercowo-krążeniowe. Wtedy byłoby to niewskazane. W ciągu kilku minut przeplatając tempo szybkie i wolne można naprawdę solidnie się zmęczyć, a przy okazji jest to sposób na pobudzenie lipolizy, czyli metabolizmu tłuszczów. Zarówno tych z pożywienia, jak i zmagazynowanych w organizmie. To powinno zainicjować spalanie tłuszczu ogólnie na całym ciele. Nie można spalać tkanki tłuszczowej w jakimś określonym punkcie. Można się skupić na treningu danego mięśnia czy nawet jakiejś jego głowy, ale tkankę tłuszczową musimy niejako palić całościowo.
W przyszłości, gdy już organizm przestawi się na dobre tory, hormony nieco uspokoją, wtedy oczywiście można pomyśleć o jakichś bardziej docelowych ćwiczeniach modelujących sylwetkę. W tym też mogę pomóc, ale teraz nie jest na to dobry moment.
Większość tzw. ćwiczeń odchudzających bazuje na kompletnej niewiedzy zarówno adresatów, jak i autorów takich artykułów, więc proszę w to nie wierzyć.
Na początek 2-3 krótkich sesji interwałowych w tygodniu i tylko tyle. Nie należy ćwiczyć dwa dni pod rząd. Zawsze musi być przynajmniej jeden dzień przerwy. Stopniowo delikatnie można zwiększać intensywność. Oczywiście jakieś spokojne spacery w czasie dnia jak najbardziej można robić, ale to naprawdę ma być bardziej rekreacja niż poważny wysiłek. Mowa o spacerach nie o interwałach Ewentualnie zamiast tego spaceru, jakaś spokojna przejażdżka na rowerze.
Co do HIIT to mogę Pani dokładniej rozpisać plan, tylko proszę podać rodzaj ćwiczenia, jaki chce Pani wykonywać.. To ma być na tym steperze? Trochę trudne, ale może się da.
To chyba tyle na razie. I tak się rozpisałem, ale jak coś to proszę pytać. Pozdrawiam.
Dziękuję za miłe słowa, choć oczywiście opinia o mojej wiedzy jest przesadzona Sam ciągle się uczę i weryfikuję różne informacje.
W sprawie omegi 3 można spotkać bardzo różne zalecenia, jeden z ekspertów, którego zdanie bardzo cenię – Charles Poliquin (twórca biosygnatury, czyli właśnie układania diety i treningu w oparciu o analizę gospodarki hormonalnej) – zaleca wręcz 15 gram na dobę w początkowej fazie. Jednak jestem w tej sprawie bardziej ostrożny i wcale nie uważam, że im więcej tym lepiej. Myślę, że każdego z tych trzech preparatów – tranu i tych dwóch z omega 3 – może Pani spokojnie brać 5-6 tabletek na dobę rozkładając to na kilka posiłków. Oczywiście nie jednocześnie tylko zmieniając je co 4-5 dni. To i tak da w sumie coś koło 2-3 gram omega 3 więc nie jest to ilość nazbyt duża.
Taurynę z olimpu sam stosuję. Dobry preparat. Na początek proponuję brać 2 tabletki tauryny przed snem i do tego 3 magnezu. Z tym magnezem to też nie wiem jaki. Sprawa wygląda tak, że poszczególne związki magnezu, a jest ich kilka rodzajów, oddziałują nieco inaczej i są wchłaniane przez inne tkanki. To jednak jest jeszcze rzecz do sprawdzenia. Sam muszę się temu bliżej przyjrzeć.
Jako, że mamy tu aminokwas więc dobrze byłoby to brać w pewnym oddaleniu od posiłku. Z drugiej strony nie powinno się chodzić spać na czczo. To kolejny niebezpieczny mit żywieniowy. Najlepszy układ będzie taki. Przyjąć taurynę z magnezem, a po mniej więcej pół godzinie zjeść jeszcze coś białkowego i później po pół godzinie można iść spać.
Na magnez organizm może początkowo różnie zareagować. U niektórych osób z dużymi niedoborami może na początku utrudniać sen, ale to szybko minie. Może też być tak, że będzie Pani po tej mieszance spała bardzo głęboko. Ze względu na to, że organizm się szybko przyzwyczaja proponuję przyjmować to przez jakieś 4-5 dni, później zrobić sobie 2 dni przerwy i znowu na kilka dni brać tę taurynę z magnezem. Przy okazji powinno to zmniejszyć poziom stresu. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Magda Says:
Wrzesień 6th, 2011 at 18:26
Dziękuje pięknie.Teraz jeśli mogę to prosiłabym o poradę w sprawie HIIT.Proponował Pan rozpisanie treningu.NA stepperze faktycznie jest trudno,mogę zmienić na coś innego.Co będzie najlepsze?
Pozdrawiam
stefan Says:
Wrzesień 7th, 2011 at 10:24
Witam. Teoretycznie najlepsze i najbardziej dla nas naturalne jest bieganie. W praktyce jednak nie dla każdego i nie zawsze. Pierwsza sprawa to prosty fakt, że nie zawsze jest gdzie w spokoju pobiegać, zwłaszcza gdy chodzi to takie specyficzny układ jak HIIT. Nie każdy też lubi być obiektem obserwacji w czasie treningu. No i sprawa klimatu. Idzie zima, a wraz z nią różne zawirowania pogodowe, więc rozpoczynanie teraz biegania może się później szybko skończyć, bo pogoda to uniemożliwi. W wielu wypadkach dochodzą ograniczenia zdrowotne. Jeśli ktoś do tej pory był mało aktywny to rozpoczynanie od biegania też nie będzie wskazane.
Wydaje mi się, że na razie najlepszy byłby w tym układzie zwykły rowerek stacjonarny. Taki najzwyklejszy ze zwykłych bez żadnych bajerów. Ewentualnie zamiast tego orbitrek. No i stoper. Te dwie rzeczy byłyby potrzebne. Czy miałaby Pani taką możliwość? Jeśli to pomyślę, nad innym rozwiązaniem niezależnym od pogody. Może nie będzie to typowy HIIT, ale swoje zadanie spełni.
Jak będzie wiadomo co i jak, to postaram się to rozpisać. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 7th, 2011 at 15:44
Fajny pomysł z tym dziennikiem odchudzania.Jesli mogę coś nadmienić to proszę o wykreslenie pani z tytułu;)Wystarczy Magda.
Co się tyczy treningu to kiepska sprawa.Nie mam ani rowerku ani orbiterka.
Mam jedynie steper,rower miejski,skakankę i to wszystko.O ile pogoda jeszcze dopisuje,to mogę wskoczyć w dres i spróbować zrobić HIIT biegając.(niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest mały park).Pewnie nieco utrudniłam,ale myślę,że Pan coś wykombinuje.Pozdrawiam!
stefan Says:
Wrzesień 7th, 2011 at 15:58
Zmienione zgodnie z życzeniem
Tak sobie myślę, że mógłbym coś rozpisać na zasadzie kombinacji przysiady-skakanka. Tylko nie wiem, jak pójdą Pani przysiady. Moje doświadczenie nawet z osobami całkiem nieźle wytrenowanymi jest takie, że czasem trzeba kilka tygodni, by nauczyć się poprawnego technicznie przysiadu. Przy czym ćwiczenie angażuje niemal cały aparat ruchowy i w zasadzie nie ma lepszego.
Niestety większość z nas wyniosła złe nawyki ze szkolnych wf-ów.
Zapewne w tej sytuacji należałby najpierw popracować nad techniką przysiadów, a potem dopiero dołożyć skakankę. Chyba najprościej będzie, jak zaproponuję najpierw lekturę mojego artykułu z innej strony i potem się Pani wypowie co o tym myśli. Rzecz jasna mowa na razie o przysiadach bez obciążenia.
Opis techniczny znajduję się tutaj w drugiej części tego artykułu. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 8th, 2011 at 14:51
Spróbuje nauczyć się poprawnie wykonywać przysiady.Czy do tego czasu mogę jeszcze wykonywać jakieś inne ćwiczenia?Czy sama skakanka wystarczy?Jak opanuje przysiady to wówczas je dołączymy?
stefan Says:
Wrzesień 8th, 2011 at 16:25
W przyszłości widziałbym to jako taki przekładaniec – przysiady naprzemiennie ze skakanką, ale najpierw musiałby Pani nabrać wprawy i pewności co do poprawności technicznej przysiadów. Wszystko to wymaga niestety cierpliwości, ale na dłuższą metę jest bardzo opłacalne. Robiąc pełny przysiad zabezpiecza Pani kolana, a przy okazji pobudza w krótkim czasie największą możliwą ilość jednostek motorycznych. Tego nie da żadne inne ćwiczenie. W opanowaniu techniki należałoby zwrócić uwagę na:
1. Kolana nie wychodzą poza linię palców stóp
2. Zawsze kolana są skierowane w tę samą stronę co palce stóp
3. Łopatki mocno ściągnięte, brzuch lekko spięty, stopy całe na podłożu (uważać, by nie odrywać palców) – cały czas
4. Ruch zaczynają biodra i jest to ruch siadania w tył, a nie kucania – można początkowo postawić za sobą jakieś niskie krzesełko, by wyeliminować lęk, że poleci się do tyłu.
5. Należy zejść jak najniżej to możliwe bez utraty pozycji technicznej, przy czym jeśli poczuje Pani, że coś ucieka – kolana do środka, plecy się krzywią itp. to niżej na razie nie schodzić.
Wszystko wygląda skomplikowanie, ale jak już się opanuje to jest łatwe. Początkowo może wydawać się niewykonalne. Proszę nie schodzić na siłę za nisko kosztem techniki. To przyjdzie z czasem. Krok po kroku, z dnia na dzień coraz niżej.
Może Pani na początek robić po 6 dziennie takich przysiadów. Chyba, że to okaże się za trudne, albo zbyt łatwe – trudno powiedzieć póki się nie zacznie Jak już będzie Pani pewna, że jest ok, to rozpiszemy konkretny plan interwałów z przysiadami.
Do tego na razie, by nie miała Pani wrażenia, że traci czas można sobie dodać trzy razy w tygodniu z 5-10 minut na skakance. Tak spokojnym tempem. Proszę dać znać jak Pani idzie to w odpowiednim momencie wejdziemy na nieco wyższy pułap. W tym czasie dieta też powinna zacząć dawać pierwsze rezultaty. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Wrzesień 10th, 2011 at 15:28
Witam.
Ojejku jejku ale się porobiło.Od 2-óch dni jem ponad ustaloną normę.Grrr…mam apetyt na słodkie.Jednym słowem dopadł mnie kryzys.Jedyne pocieszenie,że nie jadłam więcej węgli tylko T i B.Zła jestem na siebie.Chyba należą mi się baciki…
No ale cóż wezmę się w garść.Mam pytanie.Proponował Pan skakankę.Gdzieś kiedyś czytałam w necie,że powoduje rozrost łydek.Byłabym wielce nie pocieszona gdyby i mnie się powiększyły.I tak są już za grube—>38cm.Chcę je zmniejszyć a nie powiększyć.Marzy mi się figura tego typu http://www.areagames.de/games/slideshow/Angelina-Jolie-is-Lara-Croft/94899/10
ładnie wyrzeźbione ramiona,szczupłe nogi,lekko zarysowane mięśnie brzucha.Możliwe jest osiągnięcie takiej figury?
(liczę,że odpowiedź będzie twierdząca.Bardzo zachęcająco brzmiała informacja zamieszczona w którymś z artykułów o tym,iż Pańska druga połówka była najszczuplejszą dziewczyną na plaży;PTeż tak chcę!)
stefan Says:
Wrzesień 10th, 2011 at 15:49
Właściwie to objaw jest pozytywny. Oznacza, że metabolizm się rozpędza. Jeśli te więcej to było tylko białko i tłuszcz, to nie ma takiej wielkiej tragedii. Jasne, że nie wolno z tym przesadzać, ale najważniejsze to nie dodawać węglowodanów. Zresztą po kilka dniach to się powinno trochę samo uspokoić. Organizm też potrzebuje trochę czasu, by się przestawić na nowy sposób czerpania energii.
Co do tych łydek… Pytanie zasadnicze to takie ile z tych 38 cm to tłuszcz a ile mięśnie? Nie jestem zwolennikiem palenia mięśni. Łydki pracują przy wielu czynnościach, jak choćby chodzenie czy bieganie. To jest raczej dość oporna grupa mięśniowa jeśli chodzi o rozrost. Wprawdzie u kobiet rosną nieco łatwiej do pewnego momentu, ale nie aż tak bardzo. Jak się pozbyć z nich tłuszczu, trochę podkreślić definicję mięśni i będzie to wyglądało bardzo dobrze. Przypuszczam, że w ostatecznym rozrachunku będzie kilka centymetrów mniej.
Tematem treningów i żywienia zajmuje się już z różnym natężeniem od wielu lat. Przerobiłem niemal wszystkie złe i dobre opcje. Robiłem to głównie z egoistycznych powodów, by poprawić swoje zdrowie i sylwetkę, a jestem przypadkiem wyjątkowo trudnym Przy okazji trochę pomagałem innym tu i tam. Miałem okazję widzieć niesamowite przemiany i na korzyść zdrowia i sylwetki. Nieraz takie, w których lekarze rozkładali ręce i twierdzili „tak już będzie”. Mamy niesamowite możliwości kształtowania swojego ciała i psychiki. Tyle tylko, że to wymaga czasu. Wszystkie te sposoby osiągnięcia sukcesu w kilka dni czy nawet tygodni to kłamstwo.
Potrzebna jest cierpliwość i upór. Czasem skrajny upór. Ludzie będą mówili, ze nie warto, że to nic nie zmieni itd. Nie wolno dać się zniechęcić. no i oczywiście potrzebna jest wiedza. Tu mogę trochę pomóc Potem, jak już człowiek coś osiągnie to ci sami ludzie będą pytać jak to zrobić, ale większość z nich i tak nic nie zrozumie i nie skorzysta.
A jak idą przysiady? Pozdrawiam.
MAgda Says:
Wrzesień 10th, 2011 at 16:13
Boli mnie w dole pleców.Rano ledwo wstałam.Podejrzewam,że to przez proste plecy przy przysiadach.
Mam 179-180cm wzrostu i niestety garbię się.Kiedyś wstydziłam się swojego wzrostu,a teraz to już kwestia przyzwyczajenia.Muszę popracować nad swoją postawą.Ściągam łopatki,kiedy tylko sobie o nich przypomnę.Co do samych przysiadów to jest mega trudne.Zeszłam gdzieś do połowy,niżej nie mogłam.Ale jak Pan pisał-nic na siłę.Powoli,powoli dojdę do lepszej formy.
Tak sobie myślę,że nie wiem co ja bym zrobiła bez tej strony i bez Pana pomocy.Jest szansa,że będę zadowolona ze swojej figury i z dumą zaprezentuję swoje nowa ja latem 2012.Zmotywował mnie Pan do dalszej pracy.
Pozdrawiam serdecznie!
stefan Says:
Wrzesień 10th, 2011 at 17:27
Sama Pani zobaczy, że dość szybko powinno się udać zejść trochę niżej. Oczywiście przez proste plecy rozumiemy ustawienie naturalnych krzywizn kręgosłupa. bo wiadomo – one nie mają być tak zupełnie proste.
Wiele pań ma skłonność do garbienia się. Są nawet na ten temat pewne teorie psychologiczne, ale możemy sobie to podarować W każdym razie już samo przyjęcie postawy bardziej wyprostowanej korzystnie wpływa na wygląd sylwetki. Życzę wytrwałości.
MAgda Says:
Wrzesień 10th, 2011 at 17:43
Naturalnie,że o naturalne krzywizny mi chodziło;)
Za tydzień pomiary,tymczasem już widzę pozytywy.Moja skóra na nogach nie jest taka galaretowata.Jest bardziej elastyczna?hmmm,śmiesznie to zabrzmi ale wydaje się być taka skondensowana.Na Ducanie wszystko mi fruwało.Tutaj efekt jest inny.Skóra wygładzona,a brzuch stał się twardszy.Mimo,że nigdy nie ćwiczyłam mieśni brzucha(typu brzuszki itp.)to brzuch jest twardy.Jest na nim trochę tłuszczyku,zwłaszcza na boczkach ale liczę,że z czasem się to spali.Aha i jeszcze jedno.Kości policzkowe stały się jakby bardziej zarysowane.Ogólnie wielki pozytyw.Liczę na dalsze sukcesy.Będe na bieżąco informować o postępach.Miłego weekendu!
Magda
stefan Says:
Wrzesień 11th, 2011 at 09:19
To jeszcze w ramach reklamowania przysiadu dodam, że to również jedno z najlepszych ćwiczeń na brzuch, więc efekty mnie nie dziwią tak bardzo. Wprawdzie tłuszcz na bokach brzucha schodzi zwykle najdłużej i najtrudniej się go pozbyć, ale i to z czasem się uda
Dieta Ducana jest niestety bardzo niebezpieczna, jak zresztą większość takich medialnych diet. Białko jest ważnym składnikiem pożywienia. Może najważniejszym. Potrzebne w wielu procesach, a przy okazji rozkręca metabolizm. Jednak nie może być jedynym składnikiem diety. Niektóre reżimy, bodajże w Ameryce Południowej, pozbywały się w ten sposób przeciwników politycznych – karmiąc ich w więzieniach tylko chudym mięsem. Niby bardzo zdrowo i trudno w takiej sytuacji zarzucić im morderstwo, a tymczasem więźniowie po kilku miesiącach na takiej diecie zwykle umierali. To taka ogólna przestroga dla wszystkich zafascynowanych dietą Ducana. Również życzę miłego weekendu. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Wrzesień 11th, 2011 at 16:40
A mogę wiedzieć w jakim województwie Pan mieszka?
stefan Says:
Wrzesień 11th, 2011 at 16:45
Sporo osób prosi o prywatny kontakt czy jakieś moje dane, jednak z wielu powodów wolę pozostać przy anonimowości
MAgda Says:
Wrzesień 11th, 2011 at 17:34
Szkoda;)Ale rozumiem.Pozostają mi wskazówki udzielane przez internet.A mogę mieć prośbę?Czy pokazałby mi Pan na filmie prawidłowy przysiad?Znalazłam coś takiego http://www.youtube.com/watch?v=Q1GVS-15JhY Czy ta dziewczyna wykonuje go poprawnie?
stefan Says:
Wrzesień 11th, 2011 at 17:55
Z tym zawsze jest problem, bo niby internet pełen jest filmików i czasem ludzie proszą o linka do poprawnego wykonania różnych ćwiczeń. Rzecz w tym, że większość filmów pokazuje niepoprawną technikę. Chyba zacznę robić jakąś bazę z linkami i kolekcjonować linki, jak jakieś znajdę. Kiedyś był film ze strony Poliquina pokazujący przysiad – teraz nie mogę go odnaleźć.
Na tym filmiku, który Pani podała widać kilka ewidentnych błędów. Kolana nie wychodzą do przodu więc to jest dobrze, ale pochylenie jest za dużo. To bardziej przypomina martwy ciąg niż przysiad. Jednocześnie takie pochylenie uniemożliwia głębsze zejście w dół. Bo to jest zdecydowanie za płytko.
W końcówce widać też, że kolana idą szerzej niż stopy. Kolejna niezdrowa praktyka, a wystarczyło nieco bardziej rozstawić stopy. Cóż, filmu póki co nie znalazłem. Proszę zamiast tego zerknąć TUTAJ na pierwszą parę zdjęć. Tu jest to dość ładnie pokazane. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 14th, 2011 at 05:12
Dziękuje.Spodziewałam się,że ten filmik nie będzie prawidłowy.Opis przysiadów nie pasował mi do obrazka jaki mogłam na nim oglądać.
A ja mam zagwostkę.Mianowicie,chyba nie chudnę?Waga zamiast pokazywać mniej pokazuje więcej.Ale bardziej sugeruję się wygladem niż wagą.Zwiększył mi się obwód bioder(to widać bez mierzenia),nogi a zwłaszcza uda są masywne.Co prawda czytałam u Lutza,że początkowo można przytyć(na forach internetowych też krążą takie opinie)ale chodziło mi o skutek zupełnie odwrotny.Powiem wprost,że nie jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy.Bardzo źle czuję się z obecnym wyglądem i miałam nadzieję,że odpowiednia dieta pomogłaby mi w osiągnięciu szczupłej sylwetki.Wiem,wiem,że nie schudnę w tydzień,ani w dwa tygodnie ale zaczynam się martwić czy to w ogóle kiedys nastąpi?Łykam omege wg zaleceń,biorę magnez(jedynie tauryny jeszcze nie zażywam)a dieta opiera sie na produktach zalecanych.Bez zadnych grzeszków.
Panie Stefanie czy to jeden z tych przypadków beznadziejnych?
stefan Says:
Wrzesień 14th, 2011 at 08:48
Pani Magdo nie ma przypadków beznadziejnych jeśli chodzi o rekompozycję ciała. Na pewno natura nie jest sprawiedliwa i jednym przychodzi to łatwiej, a innym trudniej, ale każdy w jakiejś mierze, zwykle dość znacznej, może zmienić swoją sylwetkę.
Oczywiście takie parametry jak wzrost czy masywne albo drobne kości to są rzeczy poza naszym zasięgiem, ale zarówno mięśnie jak i tkankę tłuszczową może znacznie zmienić.
Tak jak pisałem na początku. U Pani doszło do poważnego zachwiania gospodarki hormonalnej. To trzeba opanować, by zaczęły zachodzić pozytywne zmiany. I rzeczywiście na to trzeba trochę czasu. Można się odchudzać według zaleceń medialnych – szybko i niezdrowo, by potem doświadczyć efektu jojo lub można to zrobić powoli, ale porządnie i trwale. Na początku reakcje organizmu mogą być różne. Trzeba też aktywować pewne enzymy i przestawić metabolizm.
W zasadzie ta dieta trwa chyba dopiero 2 tygodnie jeśli się nie mylę?
Proponuję wykonać dokładne pomiary i przeprowadzać je raz na tydzień w jakiś wolny dzień. Nie musi ich Pani podawać tutaj, ale warto byłoby sobie je gdzieś zapisywać. Zawsze robić je o tej samej porze. Najlepiej rano tuż po wstaniu z łóżka na czczo.
Waga ciała – tu wiadomo
Pomiary obwodów – łydka i udo w najszerszym miejscu, biodra, talia, klatka piersiowa, ramię
Pomiar fałd tłuszczowych (to jest w tym najważniejsze) – Tutaj są pokazane punkty, w których należy dokonać pomiarów. Można do tego użyć specjalnego przyrządu lub suwmiarki albo czegoś podobnego. Chodzi o to, by złapać tylko tkankę tłuszczową w danym punkcie i zmierzyć jej grubość. Przydaje się w tym wypadku pomoc drugiej osoby.
Te trzy pomiary dadzą nam pełny obraz sytuacji. Jeśli nic nie będzie się poprawiało w ciągu kolejnych dwóch tygodni to wprowadzimy poprawki. W tym czasie też opanuje Pani przysiady więc wszystko ruszy już wtedy z całym rozmachem
Magda Says:
Wrzesień 16th, 2011 at 07:33
witam.Jak to dobrze czasem pomarudzic;)
Okazało się,że dokonywałam złych pomiarów.Na polecanej stronie wszystko jest pięknie pokazane i niebawem przystąpię do pomiarów.(gdy tylko zakupię suwmiarkę).Dziekuje za cierpliwość i czas jaki mi Pan poświęca.Mam propozycję,może przejdziemy na Ty?Z pewnoscią będzie nam łatwiej pisać i nie będziemy sobie panować .
Jak dokonam pomiarów,nie omieszkam ich tu wrzucić.
Pozdrawiam serdecznie.
p.s zwiększyłam liczbę przysiadów.
stefan Says:
Wrzesień 16th, 2011 at 08:36
Witam. Jeśli chodzi o przejście na Ty to oczywiście nie ma problemu. Będzie mi bardzo miło
Suwmiarka to w tym wypadku taki przyrząd zastępczy, ale chyba i tak dużo tańszy niż porządny fałdomierz. O te ostatnie u nas trudno. Można też robić pomiary cyrklem lub czymś podobnym. Ważne, by cały czas tym samym. O metrze krawieckim już chyba pisałem, że też dobrze, by mierzyć się tym samym. Drobne różnice w przyrządach, dają nieco inne wyniki pomiaru i potem człowiek niepotrzebnie wpada w przygnębienie Wiem to z własnego doświadczenia.
Te przysiady udaje się już zrobić w pełnym zakresie? Pozdrawiam.
MAgda Says:
Wrzesień 16th, 2011 at 14:10
Zmierzyłam cyrklem,z czystej ciekawości.Nie jest to zapewne super dokładne,ale przynajmniej wiemy jaki jest poziom tego nieszczesnego tluszczu.Otóz z roznych metod ze strony wychodzi cos ok.38,najwyzszy wynik 41.Sporo,ale poziom mojej motywacji tez jest wysoki.Nastepne to waga.75kg i wymiary szyja:33,biodra:100,talia:70,ramię 26,łydka 39,udo 60.
Co do przysiadów to nie robie ich w pełnym zakresie,ale tez zbytnio mnie nie mecza.
stefan Says:
Wrzesień 16th, 2011 at 15:13
Nie jest tak źle. W sumie talia 70 to całkiem dobry wynik przy wzroście 178 cm. Pewnie da się zejść nieco niżej, ale nie należy się kierować wymiarami modelek, które najczęściej usuwają dolne żebra, by zmniejszyć ten obwód. Reszta powinna niedługo powoli się zmniejszać. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało za jakieś 2 tygodnie.
Ta tauryna z magnezem jest dość pożyteczna, bo poza tym, że pozwala się lepiej wyspać i redukuje stres, to przy okazji poprawia wrażliwość na insulinę.
Dość wartościowy pod tym względem jest także cynamon. Warto go dodawać od czasu do czasu do potraw. Tyle, że ten z marketów jest dość kiepski, najlepsza jest kora cynamonowa, którą można sobie ścierać na tarce. Sam czasami dodaję do kawy.
Teraz pozostaje czekać tylko na przysiad w pełnym zakresie
MAgda Says:
Wrzesień 16th, 2011 at 16:31
Bo u mnie brzuch nie jest największą bolączką,aczkolwiek dukając miałam 64 a w bioderkach 95. No ale…
Należę do grona lubiących cynamon,lecz do tej pory spożywałam jedynie ten sklepowy.Skoro tak zachwalasz korę to muszę się w nią zaopatrzyć.
I taurynę na dniach też kupię.
Pozdrawiam!
stefan Says:
Wrzesień 16th, 2011 at 17:01
Wiadomo cudów nagle nie będzie po tej korze, ale zawsze to coś. Tu trochę tam trochę i ostateczny efekt bywa zaskakujący. No w moim odczuciu różnica smakowa też jest nieporównywalna. Kupić można w takich specjalnych sklepach z herbatą, albo w palarniach kawy. Tam zwykle mają takie rzeczy. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Wrzesień 18th, 2011 at 08:27
Witam,
postanowiłam napisać gdyż pomyślałam o pewnej sprawie.Mianowicie wczoraj dostałam okres,po 3 miesięcznej przerwie po odstawieniu tabletek anty.Czy ten mój zastój w odchudzaniu może być spowodowany rozregulowaniem organizmu nie tylko z powodu poprzedniej diety(ponad pół roku)ale także hormonami?Czytałam,że po odstawieniu tabletek zwyczajnie się tyje.Do tego niewłaściwa dieta i efekt jest taki jaki jest.Pewnie teraz trzeba będzie przeczekać ten trudny czas,aby wszystko wróciło do normy.Mam rację?
Moje wątpliwości pojawiły się także przy kwestii serów.Powszechnie sądzi się,że sery żółte są bardzo kaloryczne i powinno się je ograniczać.Wiem,że trzeba zwracać uwagę na wartości odżywcze jakie mogą nam dostarczyć produkty a nie na liczbę kcal.Moje rozterki dotyczą liczenia zapotrzebowania na tłuszcze i po części na węgle.
Skoro przyjmuję omege w ilości 6tabl to czy wliczam ją do dziennego zapotrzebowania czy też nie?Nie chciałabym przesadzić z tym tłuszczem.Tak samo sprawa wygląda z węglami.70g z owoców.A co z nabiałem?Twaróg,mleko.Jeśli piję szklankę mleka to te 12gr węgli wliczać czy też nie?
Proszę o rozwianie moich wątpliwości.Nie chciałabym brakiem wiedzy zaprzepaścić szansy na pozytywne efekty diety.
Nurtuje mnie także sprawa orzechów.Warto je włączyć do jadłospisu?Jeśli tak,to które są najlepsze?
Pozdrawiam
stefan Says:
Wrzesień 18th, 2011 at 10:29
Witam. No i znaleźliśmy „winnego” . Na początku sugerowałem kortykosteroidy, bo Pani opis wskazywał na coś co poważnie namieszało w gospodarce hormonalnej. Jak widać odpowiedź była o wiele prostsza. Niezależnie od tego czy były to tabletki jedno – dwu- czy trzyfazowe, zamieszanie w organizmie jest ogromne. Zaburza się naturalną równowagę miedzy estrogenami i progesteronem. To się odbija także na innych hormonach i może być także przyczyną tycia. Reakcje są dość indywidualne. Niemniej przyznam, że nie jestem zwolennikiem tego typu środków. Oczywiście są wygodne z wiadomych powodów, ale koszt zdrowotny jest ogromny. By nie drążyć publicznie tematu dodam tylko, że bardziej skłaniam się do innych metod antykoncepcji.
Rzeczywiście teraz trzeba będzie przeczekać do momentu aż organizm wróci do równowagi. Przy czym można mu w tym pomóc kontynuując dietę i ćwiczenia.
Sery żółte spokojnie można jeść. Wprawdzie bywają lepsze i gorsze, jak wszystko, ale w takim serze zwykle proporcja tłuszczu jest 1 – 1 więc akurat taka, jaka jest nam potrzebna.
Omegę 3 można wliczać w bilans tłuszczów. Nawet warto byłoby stopniowo zwiększyć jej ilość kosztem innych tłuszczów. Niektóre osoby mają w tym względzie opory, no bo ile można brać tabletek na dzień. Tylko, że tak naprawdę w tych tabletkach jest zwykły tłuszcz, więc kilka gram to i tak ułamek naszych realnych potrzeb. Myślę, że to będziemy korygować na bieżąco.
Co do liczenia węglowodanów, to w przyszłości, gdy już wszystko będzie lepiej uregulowane nie trzeba będzie przejmować się takimi drobnostkami, jak kilka gram w serze. Teraz jednak należałoby być bardzo restrykcyjnym w tym względzie i jednak je liczyć.
Warto też zjadać jakieś zielone warzywa typu kapusta, szpinak czy brokuły albo sałata. Pomogą w regulacji hormonów.
Orzechy są bardzo dobre. Niestety im droższe tym lepsze, czyli na pierwszym miejscu postawiłbym laskowe, a po nich włoskie, dopiero potem inne. Choć w sumie nie trzeba ich jeść aż tak dużo, by stracić na to majątek Dobre źródło kwasów omega 9 i trochę omega 3. Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 19th, 2011 at 08:40
Tabletki odstawiłam z kilku powodów.Pierwsze to źle się po nich czułam,pojawił się cellulit,a widocznej poprawy cery nie zaobserwowałam.Nie mówiąc już o zaniku libido.
Lekarze bardzo chętnie je wypisują,a wg lekarza powinnam była je przyjmować jeszcze 2 lata…
Obecnie cera znacznie lepiej wygląda po odstawieniu węglowodanów i przyjmowaniu omegi.Samopoczucie również doskonałe!
Od dziś w pełni stosuje się do porad wyżej tj.o wliczaniu all węgli i zwiększaniu tłuszczy omega kosztem pozostałych.Zobaczymy jakie przyniesie to efekty.
Pozdrawiam.
stefan Says:
Wrzesień 19th, 2011 at 09:33
No właśnie. Koszt zdrowotny przyjmowania takich tabletek jest ogromny. Zaś najgłupsze w tym jest to, że libido zanika, czyli w zasadzie mija się to z celem. To trochę tak, jak w przypadku mężczyzn, którzy faszerują się syntetycznym testosteronem, by szybciej rozwijać mięśnie i bardziej podobać się kobietom. Tylko, że po kilku takich „kuracjach” są zwykle impotentami
Ta omega i dieta powinna stopniowo poprawiać sytuację. Za kilkanaście dni powinno zacząć dawać efekty, choć na początku może nie będą jeszcze spektakularne.
Sam nigdy nie miałem problemów z nadwagą dopóki nie próbowałem przeskoczyć natury i szybciej budować mięśni jedząc tony węglowodanów, głównie ryżu. Urósł z tego tylko brzuch. Dopiero potem poszedłem po rozum do głowy i zacząłem czerpać wiedzę z nieco innych lektur. Po ograniczeniu węglowodanów i wprowadzeniu podobnej do Twojej diety, tylko z większą ilością białka i tłuszczu + omega 3, talia zaczęła się zmniejszać mniej więcej o 1 cm na miesiąc. To tak dla orientacji
Pozdrawiam.
Magda Says:
Wrzesień 20th, 2011 at 12:07
1 cm na miesiąc to fajny wynik.Zakładając co miesięczny spadek w okolicach 1 cm po roku sylwetka jak nowa;) Ehhh z optymizmem patrzę w przyszłość.Jeszcze się okaże,że dzieki Twoim radom i zaleceniom będą chcieli mnie wziąć na rozkładówkę jakiegoś zacnego pisma
stefan Says:
Wrzesień 20th, 2011 at 12:18
Niewykluczone
MAgda Says:
Wrzesień 27th, 2011 at 11:48
Ajjjajaj;)Uwaga:bedę się chwalić!a co?!:)
Wyciągnęłam z szafy stare jeansy nr 38.Wchodziłam w nie,ale źle się w nich czułam.A teraz?
Leżą jak druga skóra;)
Udałam się po centymetr(on nigdy nie kłamie)a wymiary były potwierdzeniem moich przypuszczeń.Talia bez zmian,aczkolwiek rano jest 69,5,udo w najszerszym miejscu ma 59(-1)a najlepsze są biodra;)98(-2).Oby tak dalej.
Stefan,jesteś Wielki!
pozdrawiam serdecznie!
stefan Says:
Wrzesień 27th, 2011 at 14:48
Gratuluję Czyli wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak tylko opanujesz w pełni przysiady to podniesiemy nieco poprzeczkę. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Październik 27th, 2011 at 18:53
Witaj Stefanie!
Dawno mnie tu nie było.Potrzebuję Twojej pomocy.
Nie mogę opanować szaleńczego kortyzolu.Co kilka dni mam niepohamowaną ochotę na słodycze.W zasadzie mogłabym jeść tylko to.Przyjmuje omege i magnez,ale mimo wszystko dochodzi do takiej sytuacji jak wyżej.
Wyczytałam w internecie,ze dobrze jest zazywać cynk w ilosci 15-25mg,wit C-500mg i wit z grupy B-B1,B6,B5.Poza tym odchudzanie nie przynosi jakiś spektakularnych efektów.Oskarżam za to wszystko kortyzol.Moje pytanie jest następujące.Co mogę zrobić w zaistniałej sytuacji?Jakie badania zrobić?Mam nadzieje,ze pomozesz.
Pozdrawiam
stefan Says:
Listopad 5th, 2011 at 09:53
Witaj. Przepraszam, że tak długo trwało czekanie na odpowiedź, ale niestety trafił mi się szpital i poważne powikłania zdrowotne. Najpierw musimy parę rzeczy uporządkować. Co rozumiesz przez stwierdzenie, że nie ma spektakularnych efektów? Bardzo realnie trzeba na to spojrzeć. Jak wygląda waga w stosunku do momentu, w którym zaczęłaś – to raz. Druga rzecz to pomiary fałd tłuszczowych w odniesieniu do wyników na początku. Wtedy można będzie ocenić na ile wszystko przebiega dobrze, a na ile coś jednak hamuje cały proces.
Nie przesadzaj z witaminami. Zwłaszcza z witaminą B6. Zwykle jest też razem z magnezem, a tę witaminę łatwo przedawkować. Jak wygląda suplementacja omega 3? W tym wypadku odwrotnie. Im więcej tym lepiej. Przy odpowiednim dawkowaniu omega 3 chęć na słodycze powinna spaść.
Ten niepohamowany pęd do słodkiego świadczy właśnie o tym, że czegoś brakuje organizmowi. Być może za bardzo spada poziom cukru we krwi. Może jednak trochę więcej tłuszczu i białka?
Sam kortyzol może też być wynikiem nadmiaru stresu? Jak to wygląda u Ciebie? Jak ze spaniem? Są jakieś kłopoty z zasypianiem? Może bezsenność? Jak widać sporo należałoby wyjaśnić, by sprawę opanować. Pozdrawiam.
Magda Says:
Listopad 7th, 2011 at 19:02
Witaj ponownie!
Mam nadzieję,że ze zdrowiem jest już lepiej!
Przyznam bez bicia,że nie notuje pomiarów.Zauważyłam różnicę na plus dopiero jak ledwo dopiełam spodnie…Zmierzyłam centrymetrem a tam w biodrach 102cm.Jakieś 3cm więcej niż było.Pewnie to przez słodycze.
Podwyższony kortyzol z pewnościa jest wynikiem stresu.Ostatnimi czasy miałam kilka problemów.A poza tym mam kłopoty z zasypianiem.Nawet po 8 godz w pracy(gdzie praktycznie jestem cały czas na nogach),nie potrafię od razu usunąć.Taka sytuacja nęka mnie od kilkunastu dni;(
Jutro idę na okresowe badania.Boję się,że powyższe dolegliwości to wynik złej pracy tarczycy.Dam znać o wynikach,a jutro dokonam pomiarów.Na dzień dzisiejszy waga wskazuje 78kg:(Pomyślałam sobie,że może przesadziłam z tłuszczami?Może powinnam ograniczyć przyjmując najniższą wartość B i T na kg Mc?
Co Ty o tym wszystkim sądzisz?
Pozdrawiam i duuużo zdrówka życzę:)
Magda
stefan Says:
Listopad 8th, 2011 at 15:22
Witam. Powoli wychodzę na prostą, jeśli chodzi o zdrowie, ale idzie to wolniej niżbym chciał
Fakt problemów ze spaniem też wskazuje na stres, może to być tzw. stres fizjologiczny związany ze snem. Na pewno dużo psują te słodycze. Białko i tłuszcz stopniowo poprawiają sylwetkę i zdrowie, ale jeśli dorzuci się do tego więcej węglowodanów – zwłaszcza w postaci słodyczy, to niestety ten tłuszcz z przyjaciela zmienia się we wroga i wszystko razem napędza tycie.
W tym wypadku zdecydowanie należałoby słodycze całkowicie odstawić, a przynajmniej do momentu, gdy uzyska się bardzo niską odporność na insulinę. Z tych badań warto zwrócić uwagę na cukier. Jeśli się da to podaj mi po badaniach poziom cukru we krwi. Z notatką czy to było na czczo czy po posiłku badane. To nam dużo powie o tym, jak u Ciebie wygląda odporność na insulinę. O ile w ramach bdania okresowego będzie to uwzględnione.
Niestety konieczna jest motywacja, bez tego nic się nie da. Trzeba się zmobilizować Nie na kilka tygodni, ale na całe życie zmienić swoje nawyki. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Listopad 8th, 2011 at 17:03
Dzięki za odp!
Cieszę się,że wszystko wraca na dobrą drogę!
A co do badań,wyniki bedę miała w pon.Miałam zleconą glukozę a pobranie krwi było na czczo.
Moje pytanie brzmi:
Czy dieta białkowo-tłuszczowa może przywrócić prawidłowe funkcjonowanie tarczycy i ustabilizowanie hormonów?I jeszcze jedno:Czy warto włączyć do swojego jadłospisu siemie lniane?Z tego co czytałam ma dużo witamin i kwasy omega3.
A co do motywacji.Bedę się starała,ale najpierw muszę zrobić porządek w oganizmie.Coś u mnie musi źle funkcjonować,ale jeszcze nie wiem co.Ostatnio powrócił nasilony trądzik.Wypadałoby zrobić badania hormonalne.
stefan Says:
Listopad 9th, 2011 at 10:42
To bardzo dobrze, że było badanie na cukier. To sporo wyjaśni.
Akurat poprzez fakt, że wylądowałem w szpitalu z ciężką infekcją, przy okazji zrobiono mi wszystkie badania i oprócz wysokiego OB – co w tej sytuacji było zrozumiałe – inne wyniki bardzo dobre, czyli cholesterol, trójglicerydy, cukier i cała reszta. To dla mnie kolejny argument, że jednak mam rację, gdy chodzi o sposób żywienia. To nie tłuszcze zwierzęce są odpowiedzialne za miażdżyce i inne choroby cywilizacyjne.
Jednoznacznie trudno powiedzieć, czy sama dieta wystarczy, by poprawić funkcjonowanie tarczycy. Zależy od przyczyn i od tego na ile poważny jest problem. Na pewno może pomóc w leczeniu. Być może wystarczy, ale na to gwarancji dać nie można. Co do ogólnej stabilizacji hormonów, to na pewno po kilku tygodniach pilnowania diety powinno być znacznie lepiej.
Siemię lniane zawiera kwasy omega 3 w postaci ALA. Organizm i tak musi je przerobić na EPA i DHA, przy czym jest to dość słaba konwersja. O wiele lepiej brać omegę 3 z oleju z ryb. Gdyby to przeliczyć wyjdzie i taniej i korzystniej dla organizmu. Tych omega 3 na pewno warto brać sporo. Odpowiednia duża dawka i spada też apetyt na słodycze, bo zmniejsza się odporność na insulinę. Ten ciąg do słodkiego jest oznaką destabilizacji hormonalnej, którą trzeba uspokoić.
Sam trądzik wbrew pozorem może być dobrym objawem. Czasem pojawia się na początku przy zmianie sposoby żywienia. Świadczy o tym, że wydziela się więcej hormonów płciowych i organizm na nowo musi nauczyć się funkcjonować w stanie, który powinien być dla niego normalny. Proponuję przypilnować diety i trochę poczekać, czy to jest chwilowe, a dopiero gdy się okaże, że jednak nie coś próbować przeciwdziałać. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Listopad 16th, 2011 at 08:41
Cześć!:)
MAm wyniki.Otóż są dobre,poza cholesterolem,który jest nieco podwyższony 215 mg/dl.Glukoza 81 mg/dl a TSH 0,71.
W takim razie pozostaje mi wziąć się w garść i pilnować diety.
Pozdrawiam serdecznie.
MAgda
stefan Says:
Listopad 16th, 2011 at 12:08
Witam.
Czyli nie ma tak źle. Cukier na czczo z czasem powinien jeszcze spać, jak się obniży odporność na insulinę. Ja mam zwykle od 80-100 godzinę po posiłku
Cholesterol też spadnie, to bardziej skutek nadmiaru węglowodanów niż tłuszczu. Zresztą te normy z roku na rok się zaniża, by mieć powód do przepisywania leków coraz większej liczbie chorych.
W razie czego zawsze możesz za kilka miesięcy zrobić sobie badanie na trójglicerdyy. Ono dokładniej pokazuje, czy wszytko jest w porządku.
Diety pilnować trzeba Ewentualnie obniż jeszcze trochę podaż białka i tłuszczu, ale nie za mocno. Nie dodawaj węglowodanów, ale możesz dodać omega 3. Czasowo nawet znacznie.
Jak tam nasze przysiady Pozdrawiam.
Magda Says:
Listopad 18th, 2011 at 09:42
Hej!
Ostatnio zaniedbałam i dietę i ćwiczenia.Co niestety widać.Niestety ale brakuje mi konsekwencji w działaniu.Najpierw ruszam z impetem a później mała przeszkoda czyt.jeden cukierek…i wszystko diabli wzięli.Będac na dukanie był ten plus,że efekty były szybko widoczne.I to własnie dzięki temu,dzielnie wytrwałam i pozbyłam się prawie 15kg.Kupowałam coraz to mniejsze ubrania i ani mi w głowie cukierki czy inne słodycze.Tutaj z kolei odchudzanie przebiega wolniej i mniejsza jest tez moja motywacja.Pewnie w duzej czesci to brak cwiczen,ale…Przyznam sie bez bicia,ze najbardziej lubie biegac.Na wiosne powroce do biegania,tylko wg zasad,ktore znalazlam w jednym z Twoich artykułów.Od dzisiaj zaczne sie sumiennie przykładać,poniewaz narastająca waga skutecznie odbiera mi dobre samopoczucie.
Pozdrawiam!:)
stefan Says:
Listopad 18th, 2011 at 12:47
Jeśli zabraknie konsekwencji to nic się nie uda. Zmiany przebiegają wolniej, ale to również ma znaczenie. Chodzi o oszczędzenie organizmowi szoku, przy okazji także pewnego rodzaju zmianę nawyków żywieniowych i nawet preferencji smakowych. To wszystko przychodzi z czasem, tylko potrzebna jest cierpliwość. Zbyt szybkie zmiany nigdy nie są zdrowe.
O niebezpieczeństwach związanych z Dukanem już pisałem.
No i podejrzewam, że za mało omega 3.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości
MAgda Says:
Luty 22nd, 2012 at 11:15
Witam Stefanie,
chciałam powrócić do tematu biegania.Powoli kompletuje odpowiedni strój,ale ciągle brakuje mi wiedzy w tym temacie.Pytania,które nasunęły mi się po ostatniej Twojej wypowiedzi to:
-Jak ma wyglądać pierwszy trening?Pisałeś o tym,bym biegła przez 20 min swoim tempem.Czy jak będę odczuwała zmęczenie,zadyszkę to czy mogę przejść odcinek marszem?A może zadyszka będzie oznaką zbyt szybkiego biegania?
-Wszędzie jest napisane,że trzeba biegać przynajmniej 30min by zacząć spalać tłuszcz.Biegi powolne acz długodystansowe są lepszym pogromcą tłuszczu niż krótkie sprinty poprawiające wydolność.Mit czy prawda?
-Ile treningów wskazane jest na początek?
I to narazie tyle,jak sobie coś przypomnę to dopiszę.
Pozdrawiam
Magda
stefan Says:
Luty 22nd, 2012 at 15:01
Jeśli już mowa o spalaniu tłuszczu wysiłkiem fizycznym, to spala się on dzięki intensywności, a nie długości trwania. Prosty przykład do którego się często odwołuję. Zresztą nie tylko ja. Sprinter ma dużo niższy poziom tkanki tłuszczowej niż maratończyk.
Więc jest dokładnie odwrotnie niż to co podałaś Polecam ciekawy artykuł, który wiele wyjaśnia.
Patrząc teraz konkretnie na Twoją sytuację. Nie możesz nagle narzucić sobie morderczej intensywności z dnia na dzień. Nie będzie to z korzyścią ani dla zdrowa ani dla procesu odchudzania. Gdy intensywność przekracza zbyt mocno poziom wytrenowania mamy nad produkcję kortyzolu, a i niepotrzebnie przeciąża się serce. Zadyszka to też nic innego jak to, iż układ oddechowy nie nadąża.
Dlatego faktycznie najlepiej będzie przeplatać bieg z truchtem, czy nawet spacerem i stopniowo zwiększać intensywność wysiłku.
Proponuję tak ze 3 razy na tydzień. Z czasem będzie można spróbować ćwiczyć same sprinty na 100 metrów, z krótkimi odpoczynkami. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Luty 23rd, 2012 at 11:01
Na blogu prowadzonym przez biegaczkę było porównanie nóg biegaczek długodystansowych,średnio i krótko.Zmartwił mnie fakt,że nogi biegaczek krótkodystansowych były wyraźnie umięśnione i rozbudowane.Najlepiej prezentowały się nogi tych pierwszych.
Nie będę ukrywała,że moją największą zmorą jest dół czyli biodra,nogi.Zależy mi na pozbyciu się z tych okolic tłuszczu a nie poszerzeniu.Czy wpływ na taką a nie inną budowę biegaczek ma dieta?
stefan Says:
Luty 23rd, 2012 at 11:42
Tu niestety zachodzi poważny błąd w myśleniu. Skutki medialnej papki i prania mózgu. Wylansowano w ten sposób kobietę-szkielet jako ideał piękna. Brrrr. Przykład modelek, które ponoć mają być tym ideałem. Ani ja ani żaden normalny facet nie będzie się za takowym ideałem oglądał. Anorektyczki, które po 30 roku życia będą kalekami. To są stwory aseksulane. Co nie jest jakąś przenośnią, bo zwykle u nich okresu dawno już nie ma.
Czym innym będą nogi otłuszczone, a czym innym umięśnione. Biegając maratony nie zmniejszysz poziomu tkanki tłuszczowej. Tak naprawdę kobieta nie jest w stanie rozwinąć dużej masy mięśniowej. Inne hormony, inny metabolizm. Przykładowo umięśniony facet może mieć 70 cm w udzie. Dobrze umięśniona kobieta ok. 50 cm. Niekiedy trochę więcej. To bynajmniej nie jest wcale tak dużo. Można mieć tyle i uchodzić za szczupłą. Przy okazji takie nogi będą silne i będą się dobrze prezentować.
Zresztą wystarczy spojrzeć na sprinterki na olimpiadach. U nich i tak już część mięśni jest zdobyta farmakologicznie, więc to całkiem inna historia. Pozdrawiam.
MAgda Says:
Luty 26th, 2012 at 14:18
Normalnie ubóstwiam Twoje podejście do diety i życia Ja bym chciała być taką umięśnioną kobietą z 50cm w udzie,nawet może być ciut więcej. Bedę do tego dążyła.
stefan Says:
Luty 26th, 2012 at 14:24
Wszystko przed Tobą. Trzeba tylko cierpliwości i wytrwałości.
Magda Says:
Marzec 31st, 2012 at 06:32
Hej Stefanie!
Jem cały czas wg Twoich zaleceń,biegam 3x w tygodniu po 20min i czuje się świetnie.Prawdopodobnie unormowały mi się hormony.Nie jem słodyczy,nawet mnie do nich nie ciągnie.Mam dużo energii i dobre samopoczucie.
Ostatnio robiłam badania i wszystko byłoby wzorcowe gdyby nie podwyższony nieznacznie cholesterol.
Spotkałam na wydziale koleżankę,która stwierdziła,ze chyba jestem na diecie bo jest mnie mniej.Bedąc w domu zmierzyłam się w moich newralgicznych miejscach i okazało się,że jednak miała rację.Pamiętasz jak pisałam,ze w pewnym okresie przytyłam?Od tego czasu ubyło mi po 3 cm.W tali 70cm a w biodrach 100cm przy 180 wzrostu.Nie jest źle,ale mam sporo tłuszczyku,który można zrzucać.Mam to szczescie,że jestem proporcjonalnie zbudowana i nawet ta lekka nadwyzka az tak mi nie przeszkadza.Mogę chudnać powoli,najwazniejsze by trwale.
Chciałam Cię zapytać o magnez.Kupuje najzwyklejszy w aptece z wit b6.Ostatnio natrafiłam na preparat chela mag,który,jeśli wierzyć zapewnieniom producenta,ma lepszą wchłanialność od tych „normalnych”.
Drugie moje pytanie dotyczy białka w proszku.Warto kupić serwatkę i przyrządzić ją jako posiłek,gdy np.jestesmy poza domem i nie mamy mozliwosci zjedzenia normalnego posiłku?
Pozdrawiam serdecznie.
stefan Says:
Marzec 31st, 2012 at 08:39
Witam.
Lekko podwyższony cholesterol to nie problem. Normy cholesterolu są specjalnie zaniżane żeby firmy farmaceutyczne sprzedawały jak najwięcej statyn. Więc tym bym się nie przejmował. Co kilka lat normę się po cichu zmniejsza.
Teoretycznie chelatowane minerały lepiej się wchłaniają. Osobiście bardziej skłaniam się do zmiany preparatów co jakiś czas, one po prostu nieco inaczej działają na poszczególne komórki, a nasz organizm po czasie do wszystkiego się przyzwyczaja i wtedy to oddziałuje słabiej. Raczej unikałbym magnezu z B6, akurat tę witaminę bardzo łatwo przedawkować, a skutki mogą być dość poważne.
Białko serwatkowe można kupić, ale… białko serwatkowe to nie serwatka. Na to nie daj się nabrać. Niektórzy tak oszukują np. na allegro. Serwatka to produkt, który powstaje po oddzieleniu białka! Więc w serwatce białka już praktycznie nie ma.
Można z takiego białka korzystać, ale wtedy dobrze jest dodawać do niego jakiś tłuszcz. Masło, smalec albo śmietanę. Ja tak robiłem przed treningami.
W ogóle to gratuluje wytrwałości i sukcesu w pracy nad sylwetką Pozdrawiam.
Magda Says:
Marzec 31st, 2012 at 09:21
Stefanie jakby to powiedzieć.Mnie już to weszło w krew Nie czuję się przygnębiona z powodu wykluczenia pewnych pokarmów z mojego życia. Jedynie koleżanki słuchając tego co jem,robią oczy jak spodki i widzę oczami wyobraźni dymek nad głowami: „Jak ona może tak jeść?Zgroza” hihi. Zrewolucjonizowałeś moje zycie. A sądząc po ilości pytań i postów jakie ostatnio pojawiają się na stronie powoli także i innych.Cieszy mnie to. Nie byłabym sobą gdybym nie zapytała co polecasz z białka serwatkowego?
Dobrze,że zapytałam o ten magnez.Do tej pory kupowałam z B6. Zmienię na chelaty,a później będę wybierała ten bez dodatków.
Pozdrawiam.
stefan Says:
Marzec 31st, 2012 at 09:40
Z białek serwatkowych najsensowniej wychodzą koncentraty, czyli te z oznaczeniem WPC. Obecnie głównie chyba Olimp, Trec i podobne. Oferta jest duża. Tych bardzo tanich jak Ostrowia czy Łowickie bym unikał. Mam pewne wątpliwości co do ich składu. Potwierdza je choćby afera z białkiem sfd. To tak jak z kiełbasą, jeśli jest zbyt tania to siłą rzeczy nie może być z mięsa. Te tanie białka mają dodatki roślinne, nie zawsze zdrowie. Soja w białku serwatkowym sfd to wystarczające ostrzeżenie. Pozdrawiam.
Magda Says:
Kwiecień 24th, 2012 at 08:41
Witam w ten słoneczny piękny dzień!
Chciałam się pochwalić,że ubyło mi w talii -1cm i jest obecnie 68cm.Jestem typem,który chudnie od góry;)Cieszę się ogromnie.Oby tak dalej ładnie,równomiernie spadało.
Jedzenie traktuje jak paliwo,dzięki któremu realizuje swoje cele a nie przyjemność,której muszę się podporządkowywać.Mam tu na myśli smakowe zachciewajki.Sposób żywienia jaki proponujesz na tej stronie ma swoje pozytywne odzwierciedlenie w rzeczywistości.Z dobrymi efektami.Jedyne co trzeba to odrobina samozaparcia i wytrwałości.
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i trzymaj kciuki za kolejne spadki(może tym razem z ud?:P)
stefan Says:
Kwiecień 24th, 2012 at 09:02
Cieszę się i życzę dalszej wytrwałości Pozdrawiam.
Kamila Piotrowska Says:
Kwiecień 26th, 2012 at 10:02
Witam serdecznie.
Bardzo jestem pozytywnie nastawiona do prezentowanego sposobu odżywiania. Nie będę opisywać swoich doświadczeń bo one wszystkie są bardzo podobne ze względu na lansowane wzorce żywieniowe. Chciałabym jednak dostać konkretną odpowiedź na zagadnienie związane z warzywami. Jakie i ile można jeść dziennie? Czy wliczać je do ilości zjadanych węglowodanów? Bardzo lubię fasolę i groch, czy są dopuszczalne? Czekam na odpowiedź bo bez tego nie ruszę.
Pozdrawiam serdecznie.
stefan Says:
Kwiecień 27th, 2012 at 08:31
Witam. Wiadomo, że warzywa mamy bardzo różne i od siebie różnią się składem. Jeśli chodzi o tzw. zielone liściaste, to tu praktycznie nie ma ograniczeń, więc kapusty, sałaty itp. można jeść ile się chce.
Natomiast ziemniaki, buraki czy inne warzywa zawierające sporo węglowodanów trzeba wliczać do dziennej puli zapotrzebowania na ten makroskładnik. W tym wypadku dzienna dawka węglowodanów powinna oscylować przy 70 gramach. Oczywiście są o tej reguły odstępstwa. Tzn. przy sporej nadwadze można na kilka tygodni zejść znacznie niżej, do 50-30 gram na dobę.
Natomiast przy dłuższym stosowaniu tego modelu żywienia można od czasu do czasu (mniej więcej co 2 tygodnie) dodać w jednym dniu węglowodanów, ale to dotyczy osób, które mają już niewielki poziom BF i chcą jeszcze trochę zbić.
Groch i fasola nie są ogólnie zbyt dobrym pokarmem. Więc raczej należy z nimi być ostrożnym. Są ciężkostrawne, a poza tym mogą trochę podbijać poziom estrogenów. Jeśli jest Pani osobą, u której szybko odkłada się tłuszcz w okolicach ud i bioder, to najlepiej całkowicie zrezygnować ze strączkowych. Pozdrawiam.
Kamila Piotrowska Says:
Kwiecień 27th, 2012 at 09:09
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pańska wiedza jest dla mnie bezcenna. Serdecznie pozdrawiam.
Magda Says:
Kwiecień 29th, 2012 at 09:59
Witaj!
Stefanie,mam pytanie.Mówiłeś ostatnio,iż nie wolno kupować magnezu z wit.b ze względu na niebezpieczeństwo przedawkowania ów witaminy.Moje pytanie brzmi: czy w takim razie „samotny” magnez zostanie przyjęty przez organizm?Bardzo niewiele jest na rynku preparatów mg bez ww b6.
A kolejne pytanie odnosi się do testosteronu.Wyczytałam,iż spożywanie tłuszczów nasyconych przyczynia się do podniesienia testosteronu w organizmie.Czy to prawda?
stefan Says:
Maj 1st, 2012 at 09:20
Witaj. To czy dany mikroskładnik zostanie przyjęty czy nie zależy tak naprawdę od wielu powiązań. O tym, że nadmiar produktów zbożowych, czy np. ryż ogołaca nas z minerałów i witamin już pisałem, ale to rzecz jasna nie wszystko.
By magnez był dobrze wchłaniany musi być obecna w diecie witamina B6. Tę prawdę podchwyciły koncerny farmaceutyczne i stąd taka ilość podobnych preparatów. W rzeczywistości jedząc mięso zapewniamy sobie wystraszającą ilość tej witaminy. Nie chodzi przy tym o to, by była przyjmowana razem z magnezem – w tym samym czasie. Ważne, by ogólnie organizm nie cierpiał na jej niedobory. Więc jeśli w ciągu dnia je się mięso, a na wieczór przyjmie magnez to wszystko jest ok.
Inny czynnik to odpowiedzenia podaż wapnia, ale też nie jest powiedziane, że musi być podany razem z magnezem. Niektórzy nawet twierdzą, że nie powinien.
Na szczęście jeszcze kilka preparatów z samym magnezem można kupić. Nadmiar witaminy B6 jest naprawdę niebezpieczny.
Z tym testosteronem to nie do końca tak. Kwasy nasycone, a szczególnie chodzi to o cholesterol mają wpływ na większe wydzielanie hormonów płciowych. Z tym, że u mężczyzn będzie to dotyczyło przede wszystkim testosteronu, a u kobiet estrogenów i progesteronu.
Wprawdzie nadnercza zdrowej kobiety produkują niewielkie ilości androgenów, ale są one potrzebne, tak jak u mężczyzny konieczna jest niewielka ilość estrogenów. Problem pojawia się, gdy te proporcje są zaburzone, a zwykle są zaburzone, gdy w pożywieniu jest za mało tłuszczu lub przeważają kwasy nienasycone.
Pamiętam jeszcze dość dobrze, jak jakieś 25-20 lat temu lekarze mówili głośno, że zgłasza się do nich mnóstwo kobiet z zaburzeniami hormonalnymi wynikłymi z niedoborów tłuszczów nasyconych. Był to czas, gdy dotarła do nas zza oceanu fobia antytłuszczowa i wszystkie te poronione pseudonaukowe twierdzenia. Zaczęto zamiast masła jeść margarynę i wszystko nagle musiało być bez tłuszczu. Skutki pojawiły się szybko, ale też szybko uciszono tych lekarzy, bo to było niezgodne z oficjalnymi tezami. Tak jest do dziś. Problem nie zniknął, ale zarówno społeczeństwu jak i większości lekarzom zrobiono już solidne pranie mózgu. Pozdrawiam.
cesia Says:
Maj 4th, 2012 at 09:38
Panie Stefanie-a ja mam pytanie.Powyżej odpowiadając Kamili napisał Pan:
-” Groch i fasola nie są ogólnie zbyt dobrym pokarmem. Więc raczej należy z nimi być ostrożnym. Są ciężkostrawne, a poza tym mogą trochę podbijać poziom estrogenów. -”
Teraz pisze Pan,że tłuszcze zwierzęce są wskazane w diecie -bo:
” Kwasy nasycone, a szczególnie chodzi to o cholesterol mają wpływ na większe wydzielanie hormonów płciowych. Z tym, że u mężczyzn będzie to dotyczyło przede wszystkim testosteronu, a u kobiet estrogenów i progesteronu.”
Dlaczego więc groch i fasola nie są wskazane w diecie,bo podbijają poziom estrogenów-a tłuszcze zwierzęce z tego samego powodu są wskazane?
I ja też czytałam,że spożywanie tłuszczów zwierzęcych przyczynia się do podniesienia testosteronu.
Dlaczego więc kobiety nie muszą się obawiać,że jedząc więcej tłuszczów zwierzęcych za bardzo podniosą sobie poziom androgenów,natomiast mężczyźni powinni się obawiać,że jedząc więcej grochu i fasoli za bardzo podniosą sobie poziom estrogenów?
Jakoś nie chce mi się wierzyć,że tłuszcze zwierzęce są na tyle „inteligentne”,że rozróżniają płeć i podnoszą tylko męskie albo tylko żeńskie hormony- a groch i fasola już tej zdolności nie posiadają .
stefan Says:
Maj 18th, 2012 at 09:09
Szuka Pani dziury w całym. Nie ma to nic wspólnego z inteligencją tłuszczy, a z podstawową wiedzą z biologii. W roślinach strączkowych znajdują się fitoestrogenny, a więc substancje zbudowane i działające podobnie jak estrogeny w organizmie. Natomiast cholesterol jest lipidem biorącym udział w syntezie hormonów płciowych. Jakie to będą hormony zależy od tego jakie dany osobnik ma gruczoły. Tu już chyba różnic między płciami nie muszę tłumaczyć?
Przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale obecnie mój czas jest bardzo ograniczony. Pozdrawiam.
Wrzesień 2nd, 2011 at 09:21
Witam,
chciałam zapytać o następujące zjawisko.Byłam na diecie ducana,ale nadmierne wypadanie włosów i łamliwe paznokcie były powodem do przerwania diety.Przeglądając strony internetowe trafiłam tutaj.I w zasadzie dzięki Pańskim artykułom zobaczyłam ile szkody wyrządziłam swojemu organizmowi.Utracone kg to nie tłuszcz tylko woda,mięśnie.Tkanka tłuszczowa jak była tak jest.Dotychczas ładny brzuch po ducanie zrobił się otluszczony.Mam 178,waze ok 70kg.Mam sporo tkanki tłuszczowej na biodrach,udach,w okolicy brzucha a nawet na łydkach i twarzy.Kiedyś(przed dieta)nie miałam pojecia o zdrowym odzywianiu,jadlam sporo weglowodanow i to przyczyniło sie do nagromadzenia tkanki tluszczowej.Myslałam,ze Ducan pomoze mi tak jak pomogl milionom innych osób.W tej chwili staram sie odzywiac zgodnie z zasadmi umieszczonymi na tej stronie.Chciałabym bardzo Panu podziekować za zmiane mojego sposobu myslenia i zdrowe podejscie do kwestii odchudzania.Niepokoi mnie tylko fakt,ze dzieki zwiekszeniu tluszczy i białek tyje.Dotychczas dobre spodnie staja sie opiete.Chcialabym zapytac dlaczego tak sie dzieje?Z gory dziekuje za odpowedz.
Wrzesień 3rd, 2011 at 14:45
Witam serdecznie. Z Pani opisu mogę wnioskować, że problem polega głównie na nadprodukcji kortyzolu w nadnerczach. O tym świadczą miejsca, w których szczególnie w tym wypadku zbiera się tkanka tłuszczowa. Przyczyny tego mogą być różne. Czy przypadkiem nie przyjmowała Pani ostatnimi czasy jakichś silnych leków? Szczególnie z grupy kortykosteroidów, ale niekoniecznie. Nawet duża ilość preparatów przeciwzapalnych – tych bez recepty – może w ten sposób zaburzyć gospodarkę hormonalną. Inna możliwość to jakieś silne stresy, może bezsenność?
Warto także przeanalizować ilość wypijanej kawy lub tzw. napojów pobudzających np. redbull i podobne, albo takich na bazie guarany. Pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić to obniżyć ten poziom kortyzolu.
Musiałbym też wiedzieć ile je pani poszczególnych makrosładników, czyli białka, tłuszczy, i węglowodanów i jakie są ich źródła. Może Pani dla przykładu rozpisać jadłospis jednego dnia, bym mógł się zorientować. Mając te dane będą mógł dopiero cokolwiek doradzić.
Jeszcze też coś na temat trybu życia i Pani aktywności fizycznej. Pozdrawiam.
Wrzesień 3rd, 2011 at 20:26
Dziekuje za odpowiedź.
Nie przyjmowałam ani nie przyjmuje żadnych leków.Kawa w ilości 2 kubki dziennie z mlekiem,redbulli i innych energetyków nie pijam.Dzisiaj jadłam omleta z 2 jaj z serem zołtym,piers z kurczaka,jogurt typu greckiego,smietane,brzuszki z łososia,ser twarogowy.Bedac na ducanie mialam bardzo duzy aptety na słodkie.W zasadzie wolałam jesc jogurt ze słodzikiem niz kurczaka(ktorego jadlam codziennie w tej samej postaci-gotowanego).
Teraz odstawiłam słodzik,a apetyt sie zmniejszyl.Dokonalam pomiarów i jedzac wg Panskich zalecen schudłam 1kg(1,5tyg)biodra to 97,talia 69,udo w najszerszym miejscu 59,łydka 38,5.Jestem studentka,mam wysiłku umysłowego.Do tej pory nie uprawiałam regularnie zadnego sportu,poza spacerami.Miałam kilka prób biegowych,ale szybko się zniechecałam.Kupiłam rower,na ktorym zaczełam jezdzic ok 45min.(2-3 razy w tygodniu).Mam stepper na ktorym ćwiczę trening HIIT.Aha co sie tyczy weglowodanow to moja główna słaboscia sa słodycze.Odkad zakonczylam ducana wprost rzucalam sie na słodycze.Na jednym,ani dwoch kawalkach nie konczylam.Ciagle bylo mi mało.Pożniej jadłam co popadnie-biały chleb i inne.Od kiedy wprowadzilam tluszcze nie mam juz takich napadów.Staram sie zjadac 2g białka i tluszczy na kg mc.Wegle to ok 70g.Zliczam takze te z nabiału.Probowałam wyliczyc ilosc tkanki tluszczowej,wyszło mi cos ok 40%?Sama nie wiem.Moge przeslac zdjecia podgladowe sylwetki.Pozdrawiam serdecznie.Magda
Wrzesień 4th, 2011 at 11:01
Witam. Obecna dieta nie wygląda źle. Na pewno wszystko najbardziej psują słodycze. To bolączka wielu osób.
Trudno dokładnie stwierdzić co wywołało ten nadmiar kortyzolu. Być może takie skoki dietetyczne. W każdym razie 1,5kg to już niezły początek. Proszę pamiętać, że rozsądny spadek wagi mieści się tygodniowo w granicach 0,5-1kg wagi. Choć ta wskazówka też czasami może być myląca. Ćwicząc zyskuje się trochę mięśni, a tłuszcz spada i waga pozornie się nie zmienia. W rzeczywistości kompozycja ciała zmienia się korzystnie. 40% BF to faktycznie trochę dużo, ale myślę, że w ciągu kilku miesięcy ma Pani szansę zejść do ok. 20%.
Czego należałoby w tym celu pilnować dość bezwzględnie? Te 70 gram węglowodanów powinno pochodzić wyłącznie z owoców. Takich jak Pani lubi, byle z nimi nie przesadzać.
Sama Pani zauważyła, że dodanie tłuszczu zmniejszyło apetyt na słodycze. Można to jeszcze poprawić zamieniając część tłuszczu na omegę 3 – zdecydowanie z olejów rybich. Kilka gram dziennie do dwóch trzech posiłków może zdziałać cuda. Najlepiej kupić sobie kilka rodzajów tego suplementu i brać je zamiennie – przez 4-5 dni jeden, potem 4-5 dni drugi potem tak samo trzeci i od nowa rotacja.
Wszystko to razem obniży odporność na insulinę. Ten apetyt na słodycze to między innymi oznaka, że póki co odporność jest bardzo wysoka, a to jest niekorzystne zarówno z punktu widzenia odchudzania jak i zdrowia.
Teraz jeszcze o kortyzolu. Zdecydowanie długie sesje aerobowe nie są obecnie wskazane. Efekt będzie dokładnie odwrotny. Jeśli ćwiczenia to tylko i wyłącznie HIIT. Krótko i intensywnie 5-10 minut 3 razy w tygodniu. Nie wolno ćwiczyć na czczo i zaraz po należałby zjeść jakiś posiłek białkowo-tłuszczowy. To bardzo ważne.
Gdyby chciała Pani wprowadzić coś więcej to można na noc brać magnez z tauryną. U nas nie ma w sprzedaży preparatu obejmującego te dwie substancję. Dlatego trzeba byłoby kupić je osobno i razem zażywać przed snem. To poprawia regenerację organizmu i także reguluje gospodarkę hormonalną.
Wszystko to razem powinno pomóc i pozwolić na racjonalną utratę wagi, czyli w granicach 0,5 do 1 kg na tydzień. Choć najlepiej gdyby zamiast wagi sprawdzała Pani wielkość fałd tłuszczowych w kluczowych punktach. To daje dużo lepszy obraz sytuacji. Pomiar powiedzmy co 2 tygodnie o tej samej porze. Gdyby to nie dawało dobrych rezultatów, to pomyślimy co można jeszcze zrobić.
W sumie przy Pani trybie życia być może wystarczy nawet 1,5 grama białka i tłuszczu na kilogram masy ciała. Pod warunkiem, że nie spowoduje to ataków głodu i nie zwiększy apetytu na węglowodany. gdyby tak się działo, to trzeba wrócić do wcześniejszych ilości. Pozdrawiam.
Wrzesień 4th, 2011 at 16:20
Witam;)Dziekuje za obszerną wypowiedź.
Jakoś tak jaśniej w główce mi się zrobiło.Więc tak,zgodnie z zaleceniami obniżę ilość b i t do 1,5g na kg mc.To będzie 105g.Mam pytanie odnośnie węgli.70g dziennie głównie z owoców.Czy węgle z nabiału wliczać do tej dziennej dawki?Piję mleko 3,2% w ilości 250ml(200 ml z 1/4 kostki drożdży-na wypadające włosy i 50ml do kawy),kupuję twarogi półtłuste i tłuste,czasem jogurt typu greckiego,mozzarelle i serki typu włoskiego,śmietanę 36%(choć przyznam szczerze,że jak mam mały kubek w lodówce to potrafię sama ją zjeść;PNie wiem czy to rozsądne?).Może powinnam coś z tej grupy ograniczyć?Jeśli chodzi o tłuszcze to smażę na maśle bądź na smalcu,zażywam tran http://www.multi-tabs.pl/Polish/Dorośli/Produkty/Multi-tabs®-Tran-w-kapsułkach-.aspx?uid=372-1-491-1140 w ilości 1kaps.dziennie.Jaki inny preparat omega-3 poleca Pan kupić?
Kolejna sprawa.Zastanawiam się nad ograniczeniem spożycia kawy do jednego kubka dziennie a potem do wyeliminowania jej z mojego jadłospisu.Jako,że jestem studentką i czasem w czasie sesji ciężko wysiedzieć nad książkami bez jakiegoś wspomagacza,myślałam nad kupnem guarany.Czy taki środek wpływałby negatywnie na organizm(oczywiście w granicach rozsądku)?
Kupię taurynę i magnez.W jakich ilościach je zażywać?Po jednej tabl przed snem?
Chciałabym na koniec zapytać o redukcję tłuszczu z twarzy.Mam sporą fałdę tłuszczu w okolicach kości policzkowych(kiedy złapię za policzek).Czy dzięki diecie ubogiej w węgle i ćwiczeniom twarz wyszczupleje?Aha i jeszcze jedno.Zauważyłam pewną prawidłowość.Zawsze po zjedzeniu dużej ilości weglowodanów,twarz na następny dzień robi się znacznie okrąglejsza i jakby opuchnięta?
Od dziś założę dziennik odchudzania i będe w nim skrupulatnie notować wszelkie zmiany.Mam nadzieję,że za kilka miesięcy osiągnę sylwetkę o jakiej zawsze marzyłam.
Pozdrawiam serdecznie.
Wrzesień 4th, 2011 at 17:10
Zacznę od najważniejszego. Właśnie ten tłuszcz na twarzy najbardziej mnie niepokoi w Pani opisie. Pytałem o kortykosteroidy, bo to wprost wygląda na zespół Cushinga. Proszę zerknąć tutaj.
Oczywiście nie chcę za bardzo straszyć, ale być może warto byłoby się pod tym kątem przebadać. Jeśli coś jest nie tak z nadnerczami to sama dieta może nie wystarczyć. Na pewno nie radziłbym teraz brać guarany ani innych podobnych rzeczy. One tylko mogą problem nasilić. Jedna czy dwie kawy na dobę to jeszcze nie taki dramat. Guarana zawiera dużo więcej kofeiny i tym bardziej może napędzać kortyzol. Myślę, że po pewnym czasie sama dieta stanie się wystarczającym stymulatorem. Zwłaszcza, gdy hormony zostaną doprowadzone do ładu.
Węglowodanów z nabiału nie trzeba liczyć. Tego tranu na pewno więcej – z 4-8 tabletek na dzień. Oczywiście nie na raz i co kilka dni zmieniać. Nie może to być cały czas tran, z powodu możliwości przedawkowania witaminy E. Dlatego też inne oleje z ryb są potrzebne.
Tu ma Pani przykładowy ranking. Można też kupić z Olimpu lub po prostu zapytać w aptece. Obecnie w każdej aptece jest spory wybór omega 3. Ważne, by źródłem były morskie stworzenia.
Tauryna i magnez – zależy jakie produkty Pani kupi. Można nawet 3 gramy tauryny i do tego odpowiednio magnezu, ale to już zależy do rodzaju magnezu. Tylko proszę dobrze nastawić budzik, bo po tym się bardzo mocno śpi
Te wymienione pokarmy przez Panią mogą zostać. Po prostu mniej więcej trzymać się wytycznych 1,5 grama białka i tłuszczu na kg masy ciała i nie trzeba więcej nic ograniczać. Pozdrawiam.
Wrzesień 5th, 2011 at 15:43
Witam.
Trochę zaniepokoiłam się tym co mi Pan napisał.Przeczytałam objawy zespołu cushinga i stwierdzam,że nie mam tłuszczu na karku,tułowiu,ani w okolicach okołoobojczykowych.Czy może być tak,że ten tłuszcz nagromadził się z powodu spożywania wysokich węglowodanów?(dodam,że moja twarz nie ma kształtu koła,jest nieco bardziej podłużna).
Zamówiłam kwasy omega 3 i bede ja zażywać zamiennie.
Mam tylko jeszcze jedno pytanie.Napisał Pan o dawkowaniu tranu od 4-8 tabl.Czy przyjac podobne kryteria odnosnie innych preparatów?
Aha i jeszcze.Czy oprócz treningu HIIT nie wykonywać żadnych dodatkowych ćwiczeń?Posladki mam w jednej linii z udami,a ta „galareta”na nogach mnie przeraża;P
Pozdrawiam
Wrzesień 5th, 2011 at 17:06
Być może faktycznie nie jest tak źle. Zobaczymy jak sytuacja będzie wyglądała po kilku tygodniach. Jedno jest pewne, póki co gospodarka hormonalna jest bardzo rozregulowana i najważniejsze, by osiągnąć jakieś pozytywne efekty czy to zdrowotne czy w zakresie odchudzania, to opanowanie właśnie tego. Co oznacza zmnijeszenie odporności komórek na insulinę i obniżenie poziomu kortyzolu. Być może jeszcze w grę wchodzi brak równowagi między estrogenami a progesteronem, ale to wyjdzie z czasem.
Na pewno tej omegi 3 potrzeba w tym momencie dużo. Dlatego nie wolno jeść ciągle jednego preparatu tylko co kilka dni zmieniać. Myślę, że od 3-5 gram omega 3. Jak poda Pani linka do konkretnego suplementu to będę mógł podać na tabletki.
Ewentualnie zamiast tego spaceru, jakaś spokojna przejażdżka na rowerze.
Pierwsza i podstawowa sprawa to ograniczenie węglowodanów zwłaszcza tych przetworzonych. Proszę się nie kierować indeksem glikemicznym, bo to tylko myli i tak naprawdę jest nieważne. W tym momencie jedyne zalecane źródło węglowodanów to owoce. Zwykłe nieprzetworzone. Może sobie Pani z nich robić jakieś sałatki czy coś innego, ale nie kupować gotowych przetworów czy soków. No i wiadomo ilość na dobę nie więcej jak 70-80 gram węglowodanów w tej postaci.
Trudno mi podawać dawkowanie jakiegokolwiek suplementu w tabletkach dopóki nie wiem jaki to preparat i ile czego zawiera
Tu chodzi o dwie rzeczy. Omega 3 zmniejszy odporność na insulinę, a na tym nam bardzo teraz zależy. To jest u większości osób podstawowa bariera przy traceniu tkanki tłuszczowej. Druga sprawa, to wyrównanie bilansu kwasów tłuszczowych. Chodzi o poprawę proporcji pomiędzy omega 3 i omega 6. Na skutek złego karmienia zwierząt hodowlanych te proporcje w żywności są poważnie zaburzone, co też odbija się na naszym zdrowiu. Zwykle mamy za dużo omega 6 a za mało omega 3. Z tego samego powodu (oraz kilku innych) należy unikać wszelkich olejów roślinnych.
Przechodząc do ćwiczeń. Wiem, że często chciałoby się szybko i dużo na raz. Niestety natura nas ogranicza. Na pewno nie wolno Pani w tym momencie robić długich sesji treningowych, bo tak jak pisałem wcześniej tylko będzie to napędzało kortyzol.
Solidny trening HIIT dopasowany do aktualnych możliwości kondycyjnych to obecnie najlepsza droga. Chyba, że ma Pani jakieś problemy sercowo-krążeniowe. Wtedy byłoby to niewskazane. W ciągu kilku minut przeplatając tempo szybkie i wolne można naprawdę solidnie się zmęczyć, a przy okazji jest to sposób na pobudzenie lipolizy, czyli metabolizmu tłuszczów. Zarówno tych z pożywienia, jak i zmagazynowanych w organizmie. To powinno zainicjować spalanie tłuszczu ogólnie na całym ciele. Nie można spalać tkanki tłuszczowej w jakimś określonym punkcie. Można się skupić na treningu danego mięśnia czy nawet jakiejś jego głowy, ale tkankę tłuszczową musimy niejako palić całościowo.
W przyszłości, gdy już organizm przestawi się na dobre tory, hormony nieco uspokoją, wtedy oczywiście można pomyśleć o jakichś bardziej docelowych ćwiczeniach modelujących sylwetkę. W tym też mogę pomóc, ale teraz nie jest na to dobry moment.
Większość tzw. ćwiczeń odchudzających bazuje na kompletnej niewiedzy zarówno adresatów, jak i autorów takich artykułów, więc proszę w to nie wierzyć.
Na początek 2-3 krótkich sesji interwałowych w tygodniu i tylko tyle. Nie należy ćwiczyć dwa dni pod rząd. Zawsze musi być przynajmniej jeden dzień przerwy. Stopniowo delikatnie można zwiększać intensywność. Oczywiście jakieś spokojne spacery w czasie dnia jak najbardziej można robić, ale to naprawdę ma być bardziej rekreacja niż poważny wysiłek. Mowa o spacerach nie o interwałach
Co do HIIT to mogę Pani dokładniej rozpisać plan, tylko proszę podać rodzaj ćwiczenia, jaki chce Pani wykonywać.. To ma być na tym steperze? Trochę trudne, ale może się da.
To chyba tyle na razie. I tak się rozpisałem, ale jak coś to proszę pytać. Pozdrawiam.
Wrzesień 5th, 2011 at 18:04
Co się tyczy preparatów to.
Zakupiłam ten http://solidna-apteka.pl/galomega_omega_3_60kaps i ten http://allegro.pl/mega-omega-3-2-x-60-kapsulek-hit-cenowy-i1806536087.html
http://www.megapower.pl/olimp-taurine-mega-caps-120-kap-p-3735.html-tauryna,a magnez 500mg.Pytanie ile czego brać?
Pozdrawiam!
Wrzesień 6th, 2011 at 09:21
Dziękuję za miłe słowa, choć oczywiście opinia o mojej wiedzy jest przesadzona
Sam ciągle się uczę i weryfikuję różne informacje.
W sprawie omegi 3 można spotkać bardzo różne zalecenia, jeden z ekspertów, którego zdanie bardzo cenię – Charles Poliquin (twórca biosygnatury, czyli właśnie układania diety i treningu w oparciu o analizę gospodarki hormonalnej) – zaleca wręcz 15 gram na dobę w początkowej fazie. Jednak jestem w tej sprawie bardziej ostrożny i wcale nie uważam, że im więcej tym lepiej. Myślę, że każdego z tych trzech preparatów – tranu i tych dwóch z omega 3 – może Pani spokojnie brać 5-6 tabletek na dobę rozkładając to na kilka posiłków. Oczywiście nie jednocześnie tylko zmieniając je co 4-5 dni. To i tak da w sumie coś koło 2-3 gram omega 3 więc nie jest to ilość nazbyt duża.
Taurynę z olimpu sam stosuję. Dobry preparat. Na początek proponuję brać 2 tabletki tauryny przed snem i do tego 3 magnezu. Z tym magnezem to też nie wiem jaki. Sprawa wygląda tak, że poszczególne związki magnezu, a jest ich kilka rodzajów, oddziałują nieco inaczej i są wchłaniane przez inne tkanki. To jednak jest jeszcze rzecz do sprawdzenia. Sam muszę się temu bliżej przyjrzeć.
Jako, że mamy tu aminokwas więc dobrze byłoby to brać w pewnym oddaleniu od posiłku. Z drugiej strony nie powinno się chodzić spać na czczo. To kolejny niebezpieczny mit żywieniowy. Najlepszy układ będzie taki. Przyjąć taurynę z magnezem, a po mniej więcej pół godzinie zjeść jeszcze coś białkowego i później po pół godzinie można iść spać.
Na magnez organizm może początkowo różnie zareagować. U niektórych osób z dużymi niedoborami może na początku utrudniać sen, ale to szybko minie. Może też być tak, że będzie Pani po tej mieszance spała bardzo głęboko. Ze względu na to, że organizm się szybko przyzwyczaja proponuję przyjmować to przez jakieś 4-5 dni, później zrobić sobie 2 dni przerwy i znowu na kilka dni brać tę taurynę z magnezem. Przy okazji powinno to zmniejszyć poziom stresu. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
Wrzesień 6th, 2011 at 18:26
Dziękuje pięknie.Teraz jeśli mogę to prosiłabym o poradę w sprawie HIIT.Proponował Pan rozpisanie treningu.NA stepperze faktycznie jest trudno,mogę zmienić na coś innego.Co będzie najlepsze?
Pozdrawiam
Wrzesień 7th, 2011 at 10:24
Witam. Teoretycznie najlepsze i najbardziej dla nas naturalne jest bieganie. W praktyce jednak nie dla każdego i nie zawsze. Pierwsza sprawa to prosty fakt, że nie zawsze jest gdzie w spokoju pobiegać, zwłaszcza gdy chodzi to takie specyficzny układ jak HIIT. Nie każdy też lubi być obiektem obserwacji w czasie treningu. No i sprawa klimatu. Idzie zima, a wraz z nią różne zawirowania pogodowe, więc rozpoczynanie teraz biegania może się później szybko skończyć, bo pogoda to uniemożliwi. W wielu wypadkach dochodzą ograniczenia zdrowotne. Jeśli ktoś do tej pory był mało aktywny to rozpoczynanie od biegania też nie będzie wskazane.
Wydaje mi się, że na razie najlepszy byłby w tym układzie zwykły rowerek stacjonarny. Taki najzwyklejszy ze zwykłych bez żadnych bajerów. Ewentualnie zamiast tego orbitrek. No i stoper. Te dwie rzeczy byłyby potrzebne. Czy miałaby Pani taką możliwość? Jeśli to pomyślę, nad innym rozwiązaniem niezależnym od pogody. Może nie będzie to typowy HIIT, ale swoje zadanie spełni.
Jak będzie wiadomo co i jak, to postaram się to rozpisać. Pozdrawiam.
Wrzesień 7th, 2011 at 15:44
Fajny pomysł z tym dziennikiem odchudzania.Jesli mogę coś nadmienić to proszę o wykreslenie pani z tytułu;)Wystarczy Magda.
Co się tyczy treningu to kiepska sprawa.Nie mam ani rowerku ani orbiterka.
Mam jedynie steper,rower miejski,skakankę i to wszystko.O ile pogoda jeszcze dopisuje,to mogę wskoczyć w dres i spróbować zrobić HIIT biegając.(niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest mały park).Pewnie nieco utrudniłam,ale myślę,że Pan coś wykombinuje.Pozdrawiam!
Wrzesień 7th, 2011 at 15:58
Zmienione zgodnie z życzeniem
Tak sobie myślę, że mógłbym coś rozpisać na zasadzie kombinacji przysiady-skakanka. Tylko nie wiem, jak pójdą Pani przysiady. Moje doświadczenie nawet z osobami całkiem nieźle wytrenowanymi jest takie, że czasem trzeba kilka tygodni, by nauczyć się poprawnego technicznie przysiadu. Przy czym ćwiczenie angażuje niemal cały aparat ruchowy i w zasadzie nie ma lepszego.
Niestety większość z nas wyniosła złe nawyki ze szkolnych wf-ów.
Zapewne w tej sytuacji należałby najpierw popracować nad techniką przysiadów, a potem dopiero dołożyć skakankę. Chyba najprościej będzie, jak zaproponuję najpierw lekturę mojego artykułu z innej strony i potem się Pani wypowie co o tym myśli. Rzecz jasna mowa na razie o przysiadach bez obciążenia.
Opis techniczny znajduję się tutaj w drugiej części tego artykułu. Pozdrawiam.
Wrzesień 8th, 2011 at 14:51
Spróbuje nauczyć się poprawnie wykonywać przysiady.Czy do tego czasu mogę jeszcze wykonywać jakieś inne ćwiczenia?Czy sama skakanka wystarczy?Jak opanuje przysiady to wówczas je dołączymy?
Wrzesień 8th, 2011 at 16:25
W przyszłości widziałbym to jako taki przekładaniec – przysiady naprzemiennie ze skakanką, ale najpierw musiałby Pani nabrać wprawy i pewności co do poprawności technicznej przysiadów. Wszystko to wymaga niestety cierpliwości, ale na dłuższą metę jest bardzo opłacalne. Robiąc pełny przysiad zabezpiecza Pani kolana, a przy okazji pobudza w krótkim czasie największą możliwą ilość jednostek motorycznych. Tego nie da żadne inne ćwiczenie. W opanowaniu techniki należałoby zwrócić uwagę na:
Jak już będzie Pani pewna, że jest ok, to rozpiszemy konkretny plan interwałów z przysiadami.
1. Kolana nie wychodzą poza linię palców stóp
2. Zawsze kolana są skierowane w tę samą stronę co palce stóp
3. Łopatki mocno ściągnięte, brzuch lekko spięty, stopy całe na podłożu (uważać, by nie odrywać palców) – cały czas
4. Ruch zaczynają biodra i jest to ruch siadania w tył, a nie kucania – można początkowo postawić za sobą jakieś niskie krzesełko, by wyeliminować lęk, że poleci się do tyłu.
5. Należy zejść jak najniżej to możliwe bez utraty pozycji technicznej, przy czym jeśli poczuje Pani, że coś ucieka – kolana do środka, plecy się krzywią itp. to niżej na razie nie schodzić.
Wszystko wygląda skomplikowanie, ale jak już się opanuje to jest łatwe. Początkowo może wydawać się niewykonalne. Proszę nie schodzić na siłę za nisko kosztem techniki. To przyjdzie z czasem. Krok po kroku, z dnia na dzień coraz niżej.
Może Pani na początek robić po 6 dziennie takich przysiadów. Chyba, że to okaże się za trudne, albo zbyt łatwe – trudno powiedzieć póki się nie zacznie
Do tego na razie, by nie miała Pani wrażenia, że traci czas można sobie dodać trzy razy w tygodniu z 5-10 minut na skakance. Tak spokojnym tempem. Proszę dać znać jak Pani idzie to w odpowiednim momencie wejdziemy na nieco wyższy pułap. W tym czasie dieta też powinna zacząć dawać pierwsze rezultaty. Pozdrawiam.
Wrzesień 10th, 2011 at 15:28
Witam.
Ojejku jejku ale się porobiło.Od 2-óch dni jem ponad ustaloną normę.Grrr…mam apetyt na słodkie.Jednym słowem dopadł mnie kryzys.Jedyne pocieszenie,że nie jadłam więcej węgli tylko T i B.Zła jestem na siebie.Chyba należą mi się baciki…
No ale cóż wezmę się w garść.Mam pytanie.Proponował Pan skakankę.Gdzieś kiedyś czytałam w necie,że powoduje rozrost łydek.Byłabym wielce nie pocieszona gdyby i mnie się powiększyły.I tak są już za grube—>38cm.Chcę je zmniejszyć a nie powiększyć.Marzy mi się figura tego typu http://www.areagames.de/games/slideshow/Angelina-Jolie-is-Lara-Croft/94899/10
ładnie wyrzeźbione ramiona,szczupłe nogi,lekko zarysowane mięśnie brzucha.Możliwe jest osiągnięcie takiej figury?
(liczę,że odpowiedź będzie twierdząca.Bardzo zachęcająco brzmiała informacja zamieszczona w którymś z artykułów o tym,iż Pańska druga połówka była najszczuplejszą dziewczyną na plaży;PTeż tak chcę!)
Wrzesień 10th, 2011 at 15:49
Właściwie to objaw jest pozytywny. Oznacza, że metabolizm się rozpędza. Jeśli te więcej to było tylko białko i tłuszcz, to nie ma takiej wielkiej tragedii. Jasne, że nie wolno z tym przesadzać, ale najważniejsze to nie dodawać węglowodanów. Zresztą po kilka dniach to się powinno trochę samo uspokoić. Organizm też potrzebuje trochę czasu, by się przestawić na nowy sposób czerpania energii.
Przy okazji trochę pomagałem innym tu i tam. Miałem okazję widzieć niesamowite przemiany i na korzyść zdrowia i sylwetki. Nieraz takie, w których lekarze rozkładali ręce i twierdzili „tak już będzie”. Mamy niesamowite możliwości kształtowania swojego ciała i psychiki. Tyle tylko, że to wymaga czasu. Wszystkie te sposoby osiągnięcia sukcesu w kilka dni czy nawet tygodni to kłamstwo.
Potem, jak już człowiek coś osiągnie to ci sami ludzie będą pytać jak to zrobić, ale większość z nich i tak nic nie zrozumie i nie skorzysta.
Co do tych łydek… Pytanie zasadnicze to takie ile z tych 38 cm to tłuszcz a ile mięśnie? Nie jestem zwolennikiem palenia mięśni. Łydki pracują przy wielu czynnościach, jak choćby chodzenie czy bieganie. To jest raczej dość oporna grupa mięśniowa jeśli chodzi o rozrost. Wprawdzie u kobiet rosną nieco łatwiej do pewnego momentu, ale nie aż tak bardzo. Jak się pozbyć z nich tłuszczu, trochę podkreślić definicję mięśni i będzie to wyglądało bardzo dobrze. Przypuszczam, że w ostatecznym rozrachunku będzie kilka centymetrów mniej.
Tematem treningów i żywienia zajmuje się już z różnym natężeniem od wielu lat. Przerobiłem niemal wszystkie złe i dobre opcje. Robiłem to głównie z egoistycznych powodów, by poprawić swoje zdrowie i sylwetkę, a jestem przypadkiem wyjątkowo trudnym
Potrzebna jest cierpliwość i upór. Czasem skrajny upór. Ludzie będą mówili, ze nie warto, że to nic nie zmieni itd. Nie wolno dać się zniechęcić. no i oczywiście potrzebna jest wiedza. Tu mogę trochę pomóc
A jak idą przysiady? Pozdrawiam.
Wrzesień 10th, 2011 at 16:13
Boli mnie w dole pleców.Rano ledwo wstałam.Podejrzewam,że to przez proste plecy przy przysiadach.
Mam 179-180cm wzrostu i niestety garbię się.Kiedyś wstydziłam się swojego wzrostu,a teraz to już kwestia przyzwyczajenia.Muszę popracować nad swoją postawą.Ściągam łopatki,kiedy tylko sobie o nich przypomnę.Co do samych przysiadów to jest mega trudne.Zeszłam gdzieś do połowy,niżej nie mogłam.Ale jak Pan pisał-nic na siłę.Powoli,powoli dojdę do lepszej formy.
Tak sobie myślę,że nie wiem co ja bym zrobiła bez tej strony i bez Pana pomocy.Jest szansa,że będę zadowolona ze swojej figury i z dumą zaprezentuję swoje nowa ja latem 2012.Zmotywował mnie Pan do dalszej pracy.
Pozdrawiam serdecznie!
Wrzesień 10th, 2011 at 17:27
Sama Pani zobaczy, że dość szybko powinno się udać zejść trochę niżej. Oczywiście przez proste plecy rozumiemy ustawienie naturalnych krzywizn kręgosłupa. bo wiadomo – one nie mają być tak zupełnie proste.
W każdym razie już samo przyjęcie postawy bardziej wyprostowanej korzystnie wpływa na wygląd sylwetki. Życzę wytrwałości.
Wiele pań ma skłonność do garbienia się. Są nawet na ten temat pewne teorie psychologiczne, ale możemy sobie to podarować
Wrzesień 10th, 2011 at 17:43
Naturalnie,że o naturalne krzywizny mi chodziło;)
Za tydzień pomiary,tymczasem już widzę pozytywy.Moja skóra na nogach nie jest taka galaretowata.Jest bardziej elastyczna?hmmm,śmiesznie to zabrzmi ale wydaje się być taka skondensowana.Na Ducanie wszystko mi fruwało.Tutaj efekt jest inny.Skóra wygładzona,a brzuch stał się twardszy.Mimo,że nigdy nie ćwiczyłam mieśni brzucha(typu brzuszki itp.)to brzuch jest twardy.Jest na nim trochę tłuszczyku,zwłaszcza na boczkach ale liczę,że z czasem się to spali.Aha i jeszcze jedno.Kości policzkowe stały się jakby bardziej zarysowane.Ogólnie wielki pozytyw.Liczę na dalsze sukcesy.Będe na bieżąco informować o postępach.Miłego weekendu!
Magda
Wrzesień 11th, 2011 at 09:19
To jeszcze w ramach reklamowania przysiadu dodam, że to również jedno z najlepszych ćwiczeń na brzuch, więc efekty mnie nie dziwią tak bardzo. Wprawdzie tłuszcz na bokach brzucha schodzi zwykle najdłużej i najtrudniej się go pozbyć, ale i to z czasem się uda
Dieta Ducana jest niestety bardzo niebezpieczna, jak zresztą większość takich medialnych diet. Białko jest ważnym składnikiem pożywienia. Może najważniejszym. Potrzebne w wielu procesach, a przy okazji rozkręca metabolizm. Jednak nie może być jedynym składnikiem diety. Niektóre reżimy, bodajże w Ameryce Południowej, pozbywały się w ten sposób przeciwników politycznych – karmiąc ich w więzieniach tylko chudym mięsem. Niby bardzo zdrowo i trudno w takiej sytuacji zarzucić im morderstwo, a tymczasem więźniowie po kilku miesiącach na takiej diecie zwykle umierali. To taka ogólna przestroga dla wszystkich zafascynowanych dietą Ducana. Również życzę miłego weekendu. Pozdrawiam.
Wrzesień 11th, 2011 at 16:40
A mogę wiedzieć w jakim województwie Pan mieszka?
Wrzesień 11th, 2011 at 16:45
Sporo osób prosi o prywatny kontakt czy jakieś moje dane, jednak z wielu powodów wolę pozostać przy anonimowości
Wrzesień 11th, 2011 at 17:34
Szkoda;)Ale rozumiem.Pozostają mi wskazówki udzielane przez internet.A mogę mieć prośbę?Czy pokazałby mi Pan na filmie prawidłowy przysiad?Znalazłam coś takiego http://www.youtube.com/watch?v=Q1GVS-15JhY Czy ta dziewczyna wykonuje go poprawnie?
Wrzesień 11th, 2011 at 17:55
Z tym zawsze jest problem, bo niby internet pełen jest filmików i czasem ludzie proszą o linka do poprawnego wykonania różnych ćwiczeń. Rzecz w tym, że większość filmów pokazuje niepoprawną technikę. Chyba zacznę robić jakąś bazę z linkami i kolekcjonować linki, jak jakieś znajdę. Kiedyś był film ze strony Poliquina pokazujący przysiad – teraz nie mogę go odnaleźć.
Na tym filmiku, który Pani podała widać kilka ewidentnych błędów. Kolana nie wychodzą do przodu więc to jest dobrze, ale pochylenie jest za dużo. To bardziej przypomina martwy ciąg niż przysiad. Jednocześnie takie pochylenie uniemożliwia głębsze zejście w dół. Bo to jest zdecydowanie za płytko.
W końcówce widać też, że kolana idą szerzej niż stopy. Kolejna niezdrowa praktyka, a wystarczyło nieco bardziej rozstawić stopy. Cóż, filmu póki co nie znalazłem. Proszę zamiast tego zerknąć TUTAJ na pierwszą parę zdjęć. Tu jest to dość ładnie pokazane. Pozdrawiam.
Wrzesień 14th, 2011 at 05:12
Dziękuje.Spodziewałam się,że ten filmik nie będzie prawidłowy.Opis przysiadów nie pasował mi do obrazka jaki mogłam na nim oglądać.
A ja mam zagwostkę.Mianowicie,chyba nie chudnę?Waga zamiast pokazywać mniej pokazuje więcej.Ale bardziej sugeruję się wygladem niż wagą.Zwiększył mi się obwód bioder(to widać bez mierzenia),nogi a zwłaszcza uda są masywne.Co prawda czytałam u Lutza,że początkowo można przytyć(na forach internetowych też krążą takie opinie)ale chodziło mi o skutek zupełnie odwrotny.Powiem wprost,że nie jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy.Bardzo źle czuję się z obecnym wyglądem i miałam nadzieję,że odpowiednia dieta pomogłaby mi w osiągnięciu szczupłej sylwetki.Wiem,wiem,że nie schudnę w tydzień,ani w dwa tygodnie ale zaczynam się martwić czy to w ogóle kiedys nastąpi?Łykam omege wg zaleceń,biorę magnez(jedynie tauryny jeszcze nie zażywam)a dieta opiera sie na produktach zalecanych.Bez zadnych grzeszków.
Panie Stefanie czy to jeden z tych przypadków beznadziejnych?
Wrzesień 14th, 2011 at 08:48
Pani Magdo nie ma przypadków beznadziejnych jeśli chodzi o rekompozycję ciała. Na pewno natura nie jest sprawiedliwa i jednym przychodzi to łatwiej, a innym trudniej, ale każdy w jakiejś mierze, zwykle dość znacznej, może zmienić swoją sylwetkę.
Oczywiście takie parametry jak wzrost czy masywne albo drobne kości to są rzeczy poza naszym zasięgiem, ale zarówno mięśnie jak i tkankę tłuszczową może znacznie zmienić.
Tak jak pisałem na początku. U Pani doszło do poważnego zachwiania gospodarki hormonalnej. To trzeba opanować, by zaczęły zachodzić pozytywne zmiany. I rzeczywiście na to trzeba trochę czasu. Można się odchudzać według zaleceń medialnych – szybko i niezdrowo, by potem doświadczyć efektu jojo lub można to zrobić powoli, ale porządnie i trwale. Na początku reakcje organizmu mogą być różne. Trzeba też aktywować pewne enzymy i przestawić metabolizm.
W zasadzie ta dieta trwa chyba dopiero 2 tygodnie jeśli się nie mylę?
Proponuję wykonać dokładne pomiary i przeprowadzać je raz na tydzień w jakiś wolny dzień. Nie musi ich Pani podawać tutaj, ale warto byłoby sobie je gdzieś zapisywać. Zawsze robić je o tej samej porze. Najlepiej rano tuż po wstaniu z łóżka na czczo.
Waga ciała – tu wiadomo
Pomiary obwodów – łydka i udo w najszerszym miejscu, biodra, talia, klatka piersiowa, ramię
Pomiar fałd tłuszczowych (to jest w tym najważniejsze) – Tutaj są pokazane punkty, w których należy dokonać pomiarów. Można do tego użyć specjalnego przyrządu lub suwmiarki albo czegoś podobnego. Chodzi o to, by złapać tylko tkankę tłuszczową w danym punkcie i zmierzyć jej grubość. Przydaje się w tym wypadku pomoc drugiej osoby.
Te trzy pomiary dadzą nam pełny obraz sytuacji. Jeśli nic nie będzie się poprawiało w ciągu kolejnych dwóch tygodni to wprowadzimy poprawki. W tym czasie też opanuje Pani przysiady więc wszystko ruszy już wtedy z całym rozmachem
Wrzesień 16th, 2011 at 07:33
witam.Jak to dobrze czasem pomarudzic;)
.
Okazało się,że dokonywałam złych pomiarów.Na polecanej stronie wszystko jest pięknie pokazane i niebawem przystąpię do pomiarów.(gdy tylko zakupię suwmiarkę).Dziekuje za cierpliwość i czas jaki mi Pan poświęca.Mam propozycję,może przejdziemy na Ty?Z pewnoscią będzie nam łatwiej pisać i nie będziemy sobie panować
Jak dokonam pomiarów,nie omieszkam ich tu wrzucić.
Pozdrawiam serdecznie.
p.s zwiększyłam liczbę przysiadów.
Wrzesień 16th, 2011 at 08:36
Witam. Jeśli chodzi o przejście na Ty to oczywiście nie ma problemu. Będzie mi bardzo miło
Wiem to z własnego doświadczenia.
Suwmiarka to w tym wypadku taki przyrząd zastępczy, ale chyba i tak dużo tańszy niż porządny fałdomierz. O te ostatnie u nas trudno. Można też robić pomiary cyrklem lub czymś podobnym. Ważne, by cały czas tym samym. O metrze krawieckim już chyba pisałem, że też dobrze, by mierzyć się tym samym. Drobne różnice w przyrządach, dają nieco inne wyniki pomiaru i potem człowiek niepotrzebnie wpada w przygnębienie
Te przysiady udaje się już zrobić w pełnym zakresie? Pozdrawiam.
Wrzesień 16th, 2011 at 14:10
Zmierzyłam cyrklem,z czystej ciekawości.Nie jest to zapewne super dokładne,ale przynajmniej wiemy jaki jest poziom tego nieszczesnego tluszczu.Otóz z roznych metod ze strony wychodzi cos ok.38,najwyzszy wynik 41.Sporo,ale poziom mojej motywacji tez jest wysoki.Nastepne to waga.75kg i wymiary szyja:33,biodra:100,talia:70,ramię 26,łydka 39,udo 60.
Co do przysiadów to nie robie ich w pełnym zakresie,ale tez zbytnio mnie nie mecza.
Wrzesień 16th, 2011 at 15:13
Nie jest tak źle. W sumie talia 70 to całkiem dobry wynik przy wzroście 178 cm. Pewnie da się zejść nieco niżej, ale nie należy się kierować wymiarami modelek, które najczęściej usuwają dolne żebra, by zmniejszyć ten obwód. Reszta powinna niedługo powoli się zmniejszać. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało za jakieś 2 tygodnie.
Ta tauryna z magnezem jest dość pożyteczna, bo poza tym, że pozwala się lepiej wyspać i redukuje stres, to przy okazji poprawia wrażliwość na insulinę.
Dość wartościowy pod tym względem jest także cynamon. Warto go dodawać od czasu do czasu do potraw. Tyle, że ten z marketów jest dość kiepski, najlepsza jest kora cynamonowa, którą można sobie ścierać na tarce. Sam czasami dodaję do kawy.
Teraz pozostaje czekać tylko na przysiad w pełnym zakresie
Wrzesień 16th, 2011 at 16:31
Bo u mnie brzuch nie jest największą bolączką,aczkolwiek dukając miałam 64
a w bioderkach 95. No ale…
Należę do grona lubiących cynamon,lecz do tej pory spożywałam jedynie ten sklepowy.Skoro tak zachwalasz korę to muszę się w nią zaopatrzyć.
I taurynę na dniach też kupię.
Pozdrawiam!
Wrzesień 16th, 2011 at 17:01
Wiadomo cudów nagle nie będzie po tej korze, ale zawsze to coś. Tu trochę tam trochę i ostateczny efekt bywa zaskakujący. No w moim odczuciu różnica smakowa też jest nieporównywalna. Kupić można w takich specjalnych sklepach z herbatą, albo w palarniach kawy. Tam zwykle mają takie rzeczy. Pozdrawiam.
Wrzesień 18th, 2011 at 08:27
Witam,
postanowiłam napisać gdyż pomyślałam o pewnej sprawie.Mianowicie wczoraj dostałam okres,po 3 miesięcznej przerwie po odstawieniu tabletek anty.Czy ten mój zastój w odchudzaniu może być spowodowany rozregulowaniem organizmu nie tylko z powodu poprzedniej diety(ponad pół roku)ale także hormonami?Czytałam,że po odstawieniu tabletek zwyczajnie się tyje.Do tego niewłaściwa dieta i efekt jest taki jaki jest.Pewnie teraz trzeba będzie przeczekać ten trudny czas,aby wszystko wróciło do normy.Mam rację?
Moje wątpliwości pojawiły się także przy kwestii serów.Powszechnie sądzi się,że sery żółte są bardzo kaloryczne i powinno się je ograniczać.Wiem,że trzeba zwracać uwagę na wartości odżywcze jakie mogą nam dostarczyć produkty a nie na liczbę kcal.Moje rozterki dotyczą liczenia zapotrzebowania na tłuszcze i po części na węgle.
Skoro przyjmuję omege w ilości 6tabl to czy wliczam ją do dziennego zapotrzebowania czy też nie?Nie chciałabym przesadzić z tym tłuszczem.Tak samo sprawa wygląda z węglami.70g z owoców.A co z nabiałem?Twaróg,mleko.Jeśli piję szklankę mleka to te 12gr węgli wliczać czy też nie?
Proszę o rozwianie moich wątpliwości.Nie chciałabym brakiem wiedzy zaprzepaścić szansy na pozytywne efekty diety.
Nurtuje mnie także sprawa orzechów.Warto je włączyć do jadłospisu?Jeśli tak,to które są najlepsze?
Pozdrawiam
Wrzesień 18th, 2011 at 10:29
Witam. No i znaleźliśmy „winnego”
. Na początku sugerowałem kortykosteroidy, bo Pani opis wskazywał na coś co poważnie namieszało w gospodarce hormonalnej. Jak widać odpowiedź była o wiele prostsza. Niezależnie od tego czy były to tabletki jedno – dwu- czy trzyfazowe, zamieszanie w organizmie jest ogromne. Zaburza się naturalną równowagę miedzy estrogenami i progesteronem. To się odbija także na innych hormonach i może być także przyczyną tycia. Reakcje są dość indywidualne. Niemniej przyznam, że nie jestem zwolennikiem tego typu środków. Oczywiście są wygodne z wiadomych powodów, ale koszt zdrowotny jest ogromny. By nie drążyć publicznie tematu dodam tylko, że bardziej skłaniam się do innych metod antykoncepcji.
Dobre źródło kwasów omega 9 i trochę omega 3. Pozdrawiam.
Rzeczywiście teraz trzeba będzie przeczekać do momentu aż organizm wróci do równowagi. Przy czym można mu w tym pomóc kontynuując dietę i ćwiczenia.
Sery żółte spokojnie można jeść. Wprawdzie bywają lepsze i gorsze, jak wszystko, ale w takim serze zwykle proporcja tłuszczu jest 1 – 1 więc akurat taka, jaka jest nam potrzebna.
Omegę 3 można wliczać w bilans tłuszczów. Nawet warto byłoby stopniowo zwiększyć jej ilość kosztem innych tłuszczów. Niektóre osoby mają w tym względzie opory, no bo ile można brać tabletek na dzień. Tylko, że tak naprawdę w tych tabletkach jest zwykły tłuszcz, więc kilka gram to i tak ułamek naszych realnych potrzeb. Myślę, że to będziemy korygować na bieżąco.
Co do liczenia węglowodanów, to w przyszłości, gdy już wszystko będzie lepiej uregulowane nie trzeba będzie przejmować się takimi drobnostkami, jak kilka gram w serze. Teraz jednak należałoby być bardzo restrykcyjnym w tym względzie i jednak je liczyć.
Warto też zjadać jakieś zielone warzywa typu kapusta, szpinak czy brokuły albo sałata. Pomogą w regulacji hormonów.
Orzechy są bardzo dobre. Niestety im droższe tym lepsze, czyli na pierwszym miejscu postawiłbym laskowe, a po nich włoskie, dopiero potem inne. Choć w sumie nie trzeba ich jeść aż tak dużo, by stracić na to majątek
Wrzesień 19th, 2011 at 08:40
Tabletki odstawiłam z kilku powodów.Pierwsze to źle się po nich czułam,pojawił się cellulit,a widocznej poprawy cery nie zaobserwowałam.Nie mówiąc już o zaniku libido.
Lekarze bardzo chętnie je wypisują,a wg lekarza powinnam była je przyjmować jeszcze 2 lata…
Obecnie cera znacznie lepiej wygląda po odstawieniu węglowodanów i przyjmowaniu omegi.Samopoczucie również doskonałe!
Od dziś w pełni stosuje się do porad wyżej tj.o wliczaniu all węgli i zwiększaniu tłuszczy omega kosztem pozostałych.Zobaczymy jakie przyniesie to efekty.
Pozdrawiam.
Wrzesień 19th, 2011 at 09:33
No właśnie. Koszt zdrowotny przyjmowania takich tabletek jest ogromny. Zaś najgłupsze w tym jest to, że libido zanika, czyli w zasadzie mija się to z celem. To trochę tak, jak w przypadku mężczyzn, którzy faszerują się syntetycznym testosteronem, by szybciej rozwijać mięśnie i bardziej podobać się kobietom. Tylko, że po kilku takich „kuracjach” są zwykle impotentami

Ta omega i dieta powinna stopniowo poprawiać sytuację. Za kilkanaście dni powinno zacząć dawać efekty, choć na początku może nie będą jeszcze spektakularne.
Sam nigdy nie miałem problemów z nadwagą dopóki nie próbowałem przeskoczyć natury i szybciej budować mięśni jedząc tony węglowodanów, głównie ryżu. Urósł z tego tylko brzuch. Dopiero potem poszedłem po rozum do głowy i zacząłem czerpać wiedzę z nieco innych lektur. Po ograniczeniu węglowodanów i wprowadzeniu podobnej do Twojej diety, tylko z większą ilością białka i tłuszczu + omega 3, talia zaczęła się zmniejszać mniej więcej o 1 cm na miesiąc. To tak dla orientacji
Pozdrawiam.
Wrzesień 20th, 2011 at 12:07
1 cm na miesiąc to fajny wynik.Zakładając co miesięczny spadek w okolicach 1 cm po roku sylwetka jak nowa;) Ehhh z optymizmem patrzę w przyszłość.Jeszcze się okaże,że dzieki Twoim radom i zaleceniom będą chcieli mnie wziąć na rozkładówkę jakiegoś zacnego pisma
Wrzesień 20th, 2011 at 12:18
Niewykluczone
Wrzesień 27th, 2011 at 11:48
Ajjjajaj;)Uwaga:bedę się chwalić!a co?!:)
Wyciągnęłam z szafy stare jeansy nr 38.Wchodziłam w nie,ale źle się w nich czułam.A teraz?
Leżą jak druga skóra;)
Udałam się po centymetr(on nigdy nie kłamie)a wymiary były potwierdzeniem moich przypuszczeń.Talia bez zmian,aczkolwiek rano jest 69,5,udo w najszerszym miejscu ma 59(-1)a najlepsze są biodra;)98(-2).Oby tak dalej.
Stefan,jesteś Wielki!
pozdrawiam serdecznie!
Wrzesień 27th, 2011 at 14:48
Gratuluję
Czyli wszystko idzie w dobrym kierunku. Jak tylko opanujesz w pełni przysiady to podniesiemy nieco poprzeczkę. Pozdrawiam.
Październik 27th, 2011 at 18:53
Witaj Stefanie!
Dawno mnie tu nie było.Potrzebuję Twojej pomocy.
Nie mogę opanować szaleńczego kortyzolu.Co kilka dni mam niepohamowaną ochotę na słodycze.W zasadzie mogłabym jeść tylko to.Przyjmuje omege i magnez,ale mimo wszystko dochodzi do takiej sytuacji jak wyżej.
Wyczytałam w internecie,ze dobrze jest zazywać cynk w ilosci 15-25mg,wit C-500mg i wit z grupy B-B1,B6,B5.Poza tym odchudzanie nie przynosi jakiś spektakularnych efektów.Oskarżam za to wszystko kortyzol.Moje pytanie jest następujące.Co mogę zrobić w zaistniałej sytuacji?Jakie badania zrobić?Mam nadzieje,ze pomozesz.
Pozdrawiam
Listopad 5th, 2011 at 09:53
Witaj. Przepraszam, że tak długo trwało czekanie na odpowiedź, ale niestety trafił mi się szpital i poważne powikłania zdrowotne. Najpierw musimy parę rzeczy uporządkować. Co rozumiesz przez stwierdzenie, że nie ma spektakularnych efektów? Bardzo realnie trzeba na to spojrzeć. Jak wygląda waga w stosunku do momentu, w którym zaczęłaś – to raz. Druga rzecz to pomiary fałd tłuszczowych w odniesieniu do wyników na początku. Wtedy można będzie ocenić na ile wszystko przebiega dobrze, a na ile coś jednak hamuje cały proces.
Nie przesadzaj z witaminami. Zwłaszcza z witaminą B6. Zwykle jest też razem z magnezem, a tę witaminę łatwo przedawkować. Jak wygląda suplementacja omega 3? W tym wypadku odwrotnie. Im więcej tym lepiej. Przy odpowiednim dawkowaniu omega 3 chęć na słodycze powinna spaść.
Ten niepohamowany pęd do słodkiego świadczy właśnie o tym, że czegoś brakuje organizmowi. Być może za bardzo spada poziom cukru we krwi. Może jednak trochę więcej tłuszczu i białka?
Sam kortyzol może też być wynikiem nadmiaru stresu? Jak to wygląda u Ciebie? Jak ze spaniem? Są jakieś kłopoty z zasypianiem? Może bezsenność? Jak widać sporo należałoby wyjaśnić, by sprawę opanować. Pozdrawiam.
Listopad 7th, 2011 at 19:02
Witaj ponownie!
Mam nadzieję,że ze zdrowiem jest już lepiej!
Przyznam bez bicia,że nie notuje pomiarów.Zauważyłam różnicę na plus dopiero jak ledwo dopiełam spodnie…Zmierzyłam centrymetrem a tam w biodrach 102cm.Jakieś 3cm więcej niż było.Pewnie to przez słodycze.
Podwyższony kortyzol z pewnościa jest wynikiem stresu.Ostatnimi czasy miałam kilka problemów.A poza tym mam kłopoty z zasypianiem.Nawet po 8 godz w pracy(gdzie praktycznie jestem cały czas na nogach),nie potrafię od razu usunąć.Taka sytuacja nęka mnie od kilkunastu dni;(
Jutro idę na okresowe badania.Boję się,że powyższe dolegliwości to wynik złej pracy tarczycy.Dam znać o wynikach,a jutro dokonam pomiarów.Na dzień dzisiejszy waga wskazuje 78kg:(Pomyślałam sobie,że może przesadziłam z tłuszczami?Może powinnam ograniczyć przyjmując najniższą wartość B i T na kg Mc?
Co Ty o tym wszystkim sądzisz?
Pozdrawiam i duuużo zdrówka życzę:)
Magda
Listopad 8th, 2011 at 15:22
Witam. Powoli wychodzę na prostą, jeśli chodzi o zdrowie, ale idzie to wolniej niżbym chciał
Nie na kilka tygodni, ale na całe życie zmienić swoje nawyki. Pozdrawiam.
Fakt problemów ze spaniem też wskazuje na stres, może to być tzw. stres fizjologiczny związany ze snem. Na pewno dużo psują te słodycze. Białko i tłuszcz stopniowo poprawiają sylwetkę i zdrowie, ale jeśli dorzuci się do tego więcej węglowodanów – zwłaszcza w postaci słodyczy, to niestety ten tłuszcz z przyjaciela zmienia się we wroga i wszystko razem napędza tycie.
W tym wypadku zdecydowanie należałoby słodycze całkowicie odstawić, a przynajmniej do momentu, gdy uzyska się bardzo niską odporność na insulinę. Z tych badań warto zwrócić uwagę na cukier. Jeśli się da to podaj mi po badaniach poziom cukru we krwi. Z notatką czy to było na czczo czy po posiłku badane. To nam dużo powie o tym, jak u Ciebie wygląda odporność na insulinę. O ile w ramach bdania okresowego będzie to uwzględnione.
Niestety konieczna jest motywacja, bez tego nic się nie da. Trzeba się zmobilizować
Listopad 8th, 2011 at 17:03
Dzięki za odp!
Cieszę się,że wszystko wraca na dobrą drogę!
A co do badań,wyniki bedę miała w pon.Miałam zleconą glukozę a pobranie krwi było na czczo.
Moje pytanie brzmi:
Czy dieta białkowo-tłuszczowa może przywrócić prawidłowe funkcjonowanie tarczycy i ustabilizowanie hormonów?I jeszcze jedno:Czy warto włączyć do swojego jadłospisu siemie lniane?Z tego co czytałam ma dużo witamin i kwasy omega3.
A co do motywacji.Bedę się starała,ale najpierw muszę zrobić porządek w oganizmie.Coś u mnie musi źle funkcjonować,ale jeszcze nie wiem co.Ostatnio powrócił nasilony trądzik.Wypadałoby zrobić badania hormonalne.
Listopad 9th, 2011 at 10:42
To bardzo dobrze, że było badanie na cukier. To sporo wyjaśni.
Akurat poprzez fakt, że wylądowałem w szpitalu z ciężką infekcją, przy okazji zrobiono mi wszystkie badania i oprócz wysokiego OB – co w tej sytuacji było zrozumiałe – inne wyniki bardzo dobre, czyli cholesterol, trójglicerydy, cukier i cała reszta. To dla mnie kolejny argument, że jednak mam rację, gdy chodzi o sposób żywienia. To nie tłuszcze zwierzęce są odpowiedzialne za miażdżyce i inne choroby cywilizacyjne.
Jednoznacznie trudno powiedzieć, czy sama dieta wystarczy, by poprawić funkcjonowanie tarczycy. Zależy od przyczyn i od tego na ile poważny jest problem. Na pewno może pomóc w leczeniu. Być może wystarczy, ale na to gwarancji dać nie można. Co do ogólnej stabilizacji hormonów, to na pewno po kilku tygodniach pilnowania diety powinno być znacznie lepiej.
Siemię lniane zawiera kwasy omega 3 w postaci ALA. Organizm i tak musi je przerobić na EPA i DHA, przy czym jest to dość słaba konwersja. O wiele lepiej brać omegę 3 z oleju z ryb. Gdyby to przeliczyć wyjdzie i taniej i korzystniej dla organizmu. Tych omega 3 na pewno warto brać sporo. Odpowiednia duża dawka i spada też apetyt na słodycze, bo zmniejsza się odporność na insulinę. Ten ciąg do słodkiego jest oznaką destabilizacji hormonalnej, którą trzeba uspokoić.
Sam trądzik wbrew pozorem może być dobrym objawem. Czasem pojawia się na początku przy zmianie sposoby żywienia. Świadczy o tym, że wydziela się więcej hormonów płciowych i organizm na nowo musi nauczyć się funkcjonować w stanie, który powinien być dla niego normalny. Proponuję przypilnować diety i trochę poczekać, czy to jest chwilowe, a dopiero gdy się okaże, że jednak nie coś próbować przeciwdziałać. Pozdrawiam.
Listopad 16th, 2011 at 08:41
Cześć!:)
MAm wyniki.Otóż są dobre,poza cholesterolem,który jest nieco podwyższony 215 mg/dl.Glukoza 81 mg/dl a TSH 0,71.
W takim razie pozostaje mi wziąć się w garść i pilnować diety.
Pozdrawiam serdecznie.
MAgda
Listopad 16th, 2011 at 12:08
Witam.
Ewentualnie obniż jeszcze trochę podaż białka i tłuszczu, ale nie za mocno. Nie dodawaj węglowodanów, ale możesz dodać omega 3. Czasowo nawet znacznie.
Pozdrawiam.
Czyli nie ma tak źle. Cukier na czczo z czasem powinien jeszcze spać, jak się obniży odporność na insulinę. Ja mam zwykle od 80-100 godzinę po posiłku
Cholesterol też spadnie, to bardziej skutek nadmiaru węglowodanów niż tłuszczu. Zresztą te normy z roku na rok się zaniża, by mieć powód do przepisywania leków coraz większej liczbie chorych.
W razie czego zawsze możesz za kilka miesięcy zrobić sobie badanie na trójglicerdyy. Ono dokładniej pokazuje, czy wszytko jest w porządku.
Diety pilnować trzeba
Jak tam nasze przysiady
Listopad 18th, 2011 at 09:42
Hej!
Ostatnio zaniedbałam i dietę i ćwiczenia.Co niestety widać.Niestety ale brakuje mi konsekwencji w działaniu.Najpierw ruszam z impetem a później mała przeszkoda czyt.jeden cukierek…i wszystko diabli wzięli.Będac na dukanie był ten plus,że efekty były szybko widoczne.I to własnie dzięki temu,dzielnie wytrwałam i pozbyłam się prawie 15kg.Kupowałam coraz to mniejsze ubrania i ani mi w głowie cukierki czy inne słodycze.Tutaj z kolei odchudzanie przebiega wolniej i mniejsza jest tez moja motywacja.Pewnie w duzej czesci to brak cwiczen,ale…Przyznam sie bez bicia,ze najbardziej lubie biegac.Na wiosne powroce do biegania,tylko wg zasad,ktore znalazlam w jednym z Twoich artykułów.Od dzisiaj zaczne sie sumiennie przykładać,poniewaz narastająca waga skutecznie odbiera mi dobre samopoczucie.
Pozdrawiam!:)
Listopad 18th, 2011 at 12:47
Jeśli zabraknie konsekwencji to nic się nie uda. Zmiany przebiegają wolniej, ale to również ma znaczenie. Chodzi o oszczędzenie organizmowi szoku, przy okazji także pewnego rodzaju zmianę nawyków żywieniowych i nawet preferencji smakowych. To wszystko przychodzi z czasem, tylko potrzebna jest cierpliwość. Zbyt szybkie zmiany nigdy nie są zdrowe.
O niebezpieczeństwach związanych z Dukanem już pisałem.
No i podejrzewam, że za mało omega 3.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości
Luty 22nd, 2012 at 11:15
Witam Stefanie,
chciałam powrócić do tematu biegania.Powoli kompletuje odpowiedni strój,ale ciągle brakuje mi wiedzy w tym temacie.Pytania,które nasunęły mi się po ostatniej Twojej wypowiedzi to:
-Jak ma wyglądać pierwszy trening?Pisałeś o tym,bym biegła przez 20 min swoim tempem.Czy jak będę odczuwała zmęczenie,zadyszkę to czy mogę przejść odcinek marszem?A może zadyszka będzie oznaką zbyt szybkiego biegania?
-Wszędzie jest napisane,że trzeba biegać przynajmniej 30min by zacząć spalać tłuszcz.Biegi powolne acz długodystansowe są lepszym pogromcą tłuszczu niż krótkie sprinty poprawiające wydolność.Mit czy prawda?
-Ile treningów wskazane jest na początek?
I to narazie tyle,jak sobie coś przypomnę to dopiszę.
Pozdrawiam
Magda
Luty 22nd, 2012 at 15:01
Jeśli już mowa o spalaniu tłuszczu wysiłkiem fizycznym, to spala się on dzięki intensywności, a nie długości trwania. Prosty przykład do którego się często odwołuję. Zresztą nie tylko ja. Sprinter ma dużo niższy poziom tkanki tłuszczowej niż maratończyk.
Więc jest dokładnie odwrotnie niż to co podałaś
Polecam ciekawy artykuł, który wiele wyjaśnia.
Patrząc teraz konkretnie na Twoją sytuację. Nie możesz nagle narzucić sobie morderczej intensywności z dnia na dzień. Nie będzie to z korzyścią ani dla zdrowa ani dla procesu odchudzania. Gdy intensywność przekracza zbyt mocno poziom wytrenowania mamy nad produkcję kortyzolu, a i niepotrzebnie przeciąża się serce. Zadyszka to też nic innego jak to, iż układ oddechowy nie nadąża.
Dlatego faktycznie najlepiej będzie przeplatać bieg z truchtem, czy nawet spacerem i stopniowo zwiększać intensywność wysiłku.
Proponuję tak ze 3 razy na tydzień. Z czasem będzie można spróbować ćwiczyć same sprinty na 100 metrów, z krótkimi odpoczynkami. Pozdrawiam.
Luty 23rd, 2012 at 11:01
Na blogu prowadzonym przez biegaczkę było porównanie nóg biegaczek długodystansowych,średnio i krótko.Zmartwił mnie fakt,że nogi biegaczek krótkodystansowych były wyraźnie umięśnione i rozbudowane.Najlepiej prezentowały się nogi tych pierwszych.
Nie będę ukrywała,że moją największą zmorą jest dół czyli biodra,nogi.Zależy mi na pozbyciu się z tych okolic tłuszczu a nie poszerzeniu.Czy wpływ na taką a nie inną budowę biegaczek ma dieta?
Luty 23rd, 2012 at 11:42
Tu niestety zachodzi poważny błąd w myśleniu. Skutki medialnej papki i prania mózgu. Wylansowano w ten sposób kobietę-szkielet jako ideał piękna. Brrrr. Przykład modelek, które ponoć mają być tym ideałem. Ani ja ani żaden normalny facet nie będzie się za takowym ideałem oglądał. Anorektyczki, które po 30 roku życia będą kalekami. To są stwory aseksulane. Co nie jest jakąś przenośnią, bo zwykle u nich okresu dawno już nie ma.
Czym innym będą nogi otłuszczone, a czym innym umięśnione. Biegając maratony nie zmniejszysz poziomu tkanki tłuszczowej. Tak naprawdę kobieta nie jest w stanie rozwinąć dużej masy mięśniowej. Inne hormony, inny metabolizm. Przykładowo umięśniony facet może mieć 70 cm w udzie. Dobrze umięśniona kobieta ok. 50 cm. Niekiedy trochę więcej. To bynajmniej nie jest wcale tak dużo. Można mieć tyle i uchodzić za szczupłą. Przy okazji takie nogi będą silne i będą się dobrze prezentować.
Zresztą wystarczy spojrzeć na sprinterki na olimpiadach. U nich i tak już część mięśni jest zdobyta farmakologicznie, więc to całkiem inna historia. Pozdrawiam.
Luty 26th, 2012 at 14:18
Normalnie ubóstwiam Twoje podejście do diety i życia
Ja bym chciała być taką umięśnioną kobietą z 50cm w udzie,nawet może być ciut więcej. Bedę do tego dążyła.
Luty 26th, 2012 at 14:24
Wszystko przed Tobą.
Trzeba tylko cierpliwości i wytrwałości.
Marzec 31st, 2012 at 06:32
Hej Stefanie!
Jem cały czas wg Twoich zaleceń,biegam 3x w tygodniu po 20min i czuje się świetnie.Prawdopodobnie unormowały mi się hormony.Nie jem słodyczy,nawet mnie do nich nie ciągnie.Mam dużo energii i dobre samopoczucie.
Ostatnio robiłam badania i wszystko byłoby wzorcowe gdyby nie podwyższony nieznacznie cholesterol.
Spotkałam na wydziale koleżankę,która stwierdziła,ze chyba jestem na diecie bo jest mnie mniej.Bedąc w domu zmierzyłam się w moich newralgicznych miejscach i okazało się,że jednak miała rację.Pamiętasz jak pisałam,ze w pewnym okresie przytyłam?Od tego czasu ubyło mi po 3 cm.W tali 70cm a w biodrach 100cm przy 180 wzrostu.Nie jest źle,ale mam sporo tłuszczyku,który można zrzucać.Mam to szczescie,że jestem proporcjonalnie zbudowana i nawet ta lekka nadwyzka az tak mi nie przeszkadza.Mogę chudnać powoli,najwazniejsze by trwale.
Chciałam Cię zapytać o magnez.Kupuje najzwyklejszy w aptece z wit b6.Ostatnio natrafiłam na preparat chela mag,który,jeśli wierzyć zapewnieniom producenta,ma lepszą wchłanialność od tych „normalnych”.
Drugie moje pytanie dotyczy białka w proszku.Warto kupić serwatkę i przyrządzić ją jako posiłek,gdy np.jestesmy poza domem i nie mamy mozliwosci zjedzenia normalnego posiłku?
Pozdrawiam serdecznie.
Marzec 31st, 2012 at 08:39
Witam.
Pozdrawiam.
Lekko podwyższony cholesterol to nie problem. Normy cholesterolu są specjalnie zaniżane żeby firmy farmaceutyczne sprzedawały jak najwięcej statyn. Więc tym bym się nie przejmował. Co kilka lat normę się po cichu zmniejsza.
Teoretycznie chelatowane minerały lepiej się wchłaniają. Osobiście bardziej skłaniam się do zmiany preparatów co jakiś czas, one po prostu nieco inaczej działają na poszczególne komórki, a nasz organizm po czasie do wszystkiego się przyzwyczaja i wtedy to oddziałuje słabiej. Raczej unikałbym magnezu z B6, akurat tę witaminę bardzo łatwo przedawkować, a skutki mogą być dość poważne.
Białko serwatkowe można kupić, ale… białko serwatkowe to nie serwatka. Na to nie daj się nabrać. Niektórzy tak oszukują np. na allegro. Serwatka to produkt, który powstaje po oddzieleniu białka! Więc w serwatce białka już praktycznie nie ma.
Można z takiego białka korzystać, ale wtedy dobrze jest dodawać do niego jakiś tłuszcz. Masło, smalec albo śmietanę. Ja tak robiłem przed treningami.
W ogóle to gratuluje wytrwałości i sukcesu w pracy nad sylwetką
Marzec 31st, 2012 at 09:21
Stefanie jakby to powiedzieć.Mnie już to weszło w krew
Nie czuję się przygnębiona z powodu wykluczenia pewnych pokarmów z mojego życia. Jedynie koleżanki słuchając tego co jem,robią oczy jak spodki i widzę oczami wyobraźni dymek nad głowami: „Jak ona może tak jeść?Zgroza” hihi. Zrewolucjonizowałeś moje zycie. A sądząc po ilości pytań i postów jakie ostatnio pojawiają się na stronie powoli także i innych.Cieszy mnie to. Nie byłabym sobą gdybym nie zapytała co polecasz z białka serwatkowego?
Dobrze,że zapytałam o ten magnez.Do tej pory kupowałam z B6. Zmienię na chelaty,a później będę wybierała ten bez dodatków.
Pozdrawiam.
Marzec 31st, 2012 at 09:40
Z białek serwatkowych najsensowniej wychodzą koncentraty, czyli te z oznaczeniem WPC. Obecnie głównie chyba Olimp, Trec i podobne. Oferta jest duża. Tych bardzo tanich jak Ostrowia czy Łowickie bym unikał. Mam pewne wątpliwości co do ich składu. Potwierdza je choćby afera z białkiem sfd. To tak jak z kiełbasą, jeśli jest zbyt tania to siłą rzeczy nie może być z mięsa. Te tanie białka mają dodatki roślinne, nie zawsze zdrowie. Soja w białku serwatkowym sfd to wystarczające ostrzeżenie. Pozdrawiam.
Kwiecień 24th, 2012 at 08:41
Witam w ten słoneczny piękny dzień!
Chciałam się pochwalić,że ubyło mi w talii -1cm i jest obecnie 68cm.Jestem typem,który chudnie od góry;)Cieszę się ogromnie.Oby tak dalej ładnie,równomiernie spadało.
Jedzenie traktuje jak paliwo,dzięki któremu realizuje swoje cele a nie przyjemność,której muszę się podporządkowywać.Mam tu na myśli smakowe zachciewajki.Sposób żywienia jaki proponujesz na tej stronie ma swoje pozytywne odzwierciedlenie w rzeczywistości.Z dobrymi efektami.Jedyne co trzeba to odrobina samozaparcia i wytrwałości.
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i trzymaj kciuki za kolejne spadki(może tym razem z ud?:P)
Kwiecień 24th, 2012 at 09:02
Cieszę się i życzę dalszej wytrwałości
Pozdrawiam.
Kwiecień 26th, 2012 at 10:02
Witam serdecznie.
Bardzo jestem pozytywnie nastawiona do prezentowanego sposobu odżywiania. Nie będę opisywać swoich doświadczeń bo one wszystkie są bardzo podobne ze względu na lansowane wzorce żywieniowe. Chciałabym jednak dostać konkretną odpowiedź na zagadnienie związane z warzywami. Jakie i ile można jeść dziennie? Czy wliczać je do ilości zjadanych węglowodanów? Bardzo lubię fasolę i groch, czy są dopuszczalne? Czekam na odpowiedź bo bez tego nie ruszę.
Pozdrawiam serdecznie.
Kwiecień 27th, 2012 at 08:31
Witam. Wiadomo, że warzywa mamy bardzo różne i od siebie różnią się składem. Jeśli chodzi o tzw. zielone liściaste, to tu praktycznie nie ma ograniczeń, więc kapusty, sałaty itp. można jeść ile się chce.
Natomiast ziemniaki, buraki czy inne warzywa zawierające sporo węglowodanów trzeba wliczać do dziennej puli zapotrzebowania na ten makroskładnik. W tym wypadku dzienna dawka węglowodanów powinna oscylować przy 70 gramach. Oczywiście są o tej reguły odstępstwa. Tzn. przy sporej nadwadze można na kilka tygodni zejść znacznie niżej, do 50-30 gram na dobę.
Natomiast przy dłuższym stosowaniu tego modelu żywienia można od czasu do czasu (mniej więcej co 2 tygodnie) dodać w jednym dniu węglowodanów, ale to dotyczy osób, które mają już niewielki poziom BF i chcą jeszcze trochę zbić.
Groch i fasola nie są ogólnie zbyt dobrym pokarmem. Więc raczej należy z nimi być ostrożnym. Są ciężkostrawne, a poza tym mogą trochę podbijać poziom estrogenów. Jeśli jest Pani osobą, u której szybko odkłada się tłuszcz w okolicach ud i bioder, to najlepiej całkowicie zrezygnować ze strączkowych. Pozdrawiam.
Kwiecień 27th, 2012 at 09:09
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pańska wiedza jest dla mnie bezcenna. Serdecznie pozdrawiam.
Kwiecień 29th, 2012 at 09:59
Witaj!
Stefanie,mam pytanie.Mówiłeś ostatnio,iż nie wolno kupować magnezu z wit.b ze względu na niebezpieczeństwo przedawkowania ów witaminy.Moje pytanie brzmi: czy w takim razie „samotny” magnez zostanie przyjęty przez organizm?Bardzo niewiele jest na rynku preparatów mg bez ww b6.
A kolejne pytanie odnosi się do testosteronu.Wyczytałam,iż spożywanie tłuszczów nasyconych przyczynia się do podniesienia testosteronu w organizmie.Czy to prawda?
Maj 1st, 2012 at 09:20
Witaj. To czy dany mikroskładnik zostanie przyjęty czy nie zależy tak naprawdę od wielu powiązań. O tym, że nadmiar produktów zbożowych, czy np. ryż ogołaca nas z minerałów i witamin już pisałem, ale to rzecz jasna nie wszystko.
By magnez był dobrze wchłaniany musi być obecna w diecie witamina B6. Tę prawdę podchwyciły koncerny farmaceutyczne i stąd taka ilość podobnych preparatów. W rzeczywistości jedząc mięso zapewniamy sobie wystraszającą ilość tej witaminy. Nie chodzi przy tym o to, by była przyjmowana razem z magnezem – w tym samym czasie. Ważne, by ogólnie organizm nie cierpiał na jej niedobory. Więc jeśli w ciągu dnia je się mięso, a na wieczór przyjmie magnez to wszystko jest ok.
Inny czynnik to odpowiedzenia podaż wapnia, ale też nie jest powiedziane, że musi być podany razem z magnezem. Niektórzy nawet twierdzą, że nie powinien.
Na szczęście jeszcze kilka preparatów z samym magnezem można kupić. Nadmiar witaminy B6 jest naprawdę niebezpieczny.
Z tym testosteronem to nie do końca tak. Kwasy nasycone, a szczególnie chodzi to o cholesterol mają wpływ na większe wydzielanie hormonów płciowych. Z tym, że u mężczyzn będzie to dotyczyło przede wszystkim testosteronu, a u kobiet estrogenów i progesteronu.
Wprawdzie nadnercza zdrowej kobiety produkują niewielkie ilości androgenów, ale są one potrzebne, tak jak u mężczyzny konieczna jest niewielka ilość estrogenów. Problem pojawia się, gdy te proporcje są zaburzone, a zwykle są zaburzone, gdy w pożywieniu jest za mało tłuszczu lub przeważają kwasy nienasycone.
Pamiętam jeszcze dość dobrze, jak jakieś 25-20 lat temu lekarze mówili głośno, że zgłasza się do nich mnóstwo kobiet z zaburzeniami hormonalnymi wynikłymi z niedoborów tłuszczów nasyconych. Był to czas, gdy dotarła do nas zza oceanu fobia antytłuszczowa i wszystkie te poronione pseudonaukowe twierdzenia. Zaczęto zamiast masła jeść margarynę i wszystko nagle musiało być bez tłuszczu. Skutki pojawiły się szybko, ale też szybko uciszono tych lekarzy, bo to było niezgodne z oficjalnymi tezami. Tak jest do dziś. Problem nie zniknął, ale zarówno społeczeństwu jak i większości lekarzom zrobiono już solidne pranie mózgu. Pozdrawiam.
Maj 4th, 2012 at 09:38
Panie Stefanie-a ja mam pytanie.Powyżej odpowiadając Kamili napisał Pan:
-” Groch i fasola nie są ogólnie zbyt dobrym pokarmem. Więc raczej należy z nimi być ostrożnym. Są ciężkostrawne, a poza tym mogą trochę podbijać poziom estrogenów. -”
Teraz pisze Pan,że tłuszcze zwierzęce są wskazane w diecie -bo:
” Kwasy nasycone, a szczególnie chodzi to o cholesterol mają wpływ na większe wydzielanie hormonów płciowych. Z tym, że u mężczyzn będzie to dotyczyło przede wszystkim testosteronu, a u kobiet estrogenów i progesteronu.”
Dlaczego więc groch i fasola nie są wskazane w diecie,bo podbijają poziom estrogenów-a tłuszcze zwierzęce z tego samego powodu są wskazane?
I ja też czytałam,że spożywanie tłuszczów zwierzęcych przyczynia się do podniesienia testosteronu.
i podnoszą tylko męskie albo tylko żeńskie hormony- a groch i fasola już tej zdolności nie posiadają
.
Dlaczego więc kobiety nie muszą się obawiać,że jedząc więcej tłuszczów zwierzęcych za bardzo podniosą sobie poziom androgenów,natomiast mężczyźni powinni się obawiać,że jedząc więcej grochu i fasoli za bardzo podniosą sobie poziom estrogenów?
Jakoś nie chce mi się wierzyć,że tłuszcze zwierzęce są na tyle „inteligentne”,że rozróżniają płeć
Maj 18th, 2012 at 09:09
Szuka Pani dziury w całym. Nie ma to nic wspólnego z inteligencją tłuszczy, a z podstawową wiedzą z biologii. W roślinach strączkowych znajdują się fitoestrogenny, a więc substancje zbudowane i działające podobnie jak estrogeny w organizmie. Natomiast cholesterol jest lipidem biorącym udział w syntezie hormonów płciowych. Jakie to będą hormony zależy od tego jakie dany osobnik ma gruczoły. Tu już chyba różnic między płciami nie muszę tłumaczyć?
Przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale obecnie mój czas jest bardzo ograniczony. Pozdrawiam.