Traktat o kawie cz. 1
Sprzeczne wyniki badań i skrajne postawy społeczne
Wypiłem już dziś swoją poranną kawę, mogę więc napisać o tym napoju kilka słów. Obawiam się nawet, że nie kilka, lecz o wiele więcej. W różnych wcześniejszych artykułach jedynie wspomniałem zdawkowo o kawie. Teraz czas pozbierać wszystko w całość i dokładnie omówić temat. Jest o czym pisać!
Przez długie lata kawa, podobnie jak sporo innych produktów, znajdowała się na indeksie lekarskich pokarmów zakazanych. Przywoływano na pomoc wyniki badań sugerujące, że kawa szkodzi na serce, że nadmiernie podwyższa ciśnienie i powoduje wiele innych dolegliwości. Widziano też związek picia kawy z chorobami kości, a to z powodu wypłukiwania wapnia.
Nagle od kilku lat doniesienia na temat kawy całkowicie się zmieniły. Oto nieoczekiwanie okazała się napojem bardzo zdrowym. Poprawia metabolizm, chroni serce, a nawet pomaga w odchudzaniu. Ha. Tak oto podzieliło się społeczeństwo na tych, którzy wierzą w stare wyniki i na zwolenników nowych tez. Zobaczcie. Zwykły napój, a takie podziały. Byłem już nawet świadkiem poważnych kłótni rodzinnych o picie kawy. Sam pijam 2-3 filiżanki porządnej kawy dziennie. Ileż to się nasłuchałem o tym, jakim to jestem nałogowcem. Spadały na moją głowę gromy niczym na alkoholika odbierającego chleb dzieciom. Pośród moich niektórych znajomych utrwaliły się legendy o tym ile kawy wpijam. Widzą to nawet lepiej niż ja sam. Wszystko to miało jakiś dziwny posmak sensacji, a zaangażowanie emocjonalne warte było lepszej sprawy.
Badania na temat kawy i błędy metodologiczne
Nas jednak nie interesują opinie zbudowane jedynie w oparciu o emocje. Należałoby znaleźć satysfakcjonującą i wyczerpującą odpowiedź na pytanie o wpływ kawy na organizm. Dlaczego poszczególne badania dają tak odmienne wyniki? Skąd ta nagła zmiana w postrzeganiu kawy przez naukowców? Czy więc kawa jest zdrowa, czy nie? I wreszcie. Czy może być skuteczną pomocą w odchudzaniu?
Jeśli zaczniecie szukać odpowiedzi w internecie, jedyne co znajdziecie to skrajne opinie. Poszczególne artykuły czy wypowiedzi na forach będą piętnowały kawę lub ją wychwalały. Mamy też tych, którzy stwierdzą, że kawę lubią i piją ją nawet jeśli jest szkodliwa. Nigdzie nie znalazłem porządnego krytycznego i rzeczowego ujęcia problemu.
Gdy zaś zwróciłem się ku wynikom badań naukowych uderzyła mnie wielka niefrasobliwość badaczy. Trudno się dziwić rozbieżnościom, jeśli weźmie się pod uwagę, że picie kawy potraktowano samoistnie wyrywając je z kontekstu warunków życiowych osób badanych. Od razu rzuca się w oczy stary błąd metodologiczny. Na nasze zdrowie nie ma nigdy wpływu tylko pojedynczy składnik, lecz wypadkowa tych składników. Niemal każdy naturalny pokarm jest dla nas zdrowy pod warunkiem, że zostanie odpowiednio skomponowany z innymi. Z samego założenia szkodliwe są wszystkie chemiczne dodatki konserwujące, tłuszcze typu trans oraz soja. Do listy należałoby dopisać cukry proste, ale od pozostałych różnią się tym, że w małych ilościach są dopuszczalne. W dużych zawsze szkodliwe. Wszystko inne co uznane zostało za jadalne jeść możemy, byle z rozsądkiem i we właściwych proporcjach. Należy jeszcze tylko uważać na pokarmy, które dla danej osoby mogą być źle przyswajalne.
No dobrze. Gdzie w takim razie usytuować kawę? Spróbujmy zastanowić się, jakie czynniki pominęli badacze. To właśnie one fałszują wyniki poszczególnych badań i powodują tak duże rozbieżności:
- rodzaj kawy i sposób jej przyrządzania,
- dodatki do kawy,
- całokształt nawyków żywieniowych,
- indywidualna gospodarka hormonalna i enzymatyczna,
- aktywność fizyczna,
- dokładna historia przebytych i aktualnych chorób.
Być może czynników jest więcej, ale te wyodrębnione wydają mi się najważniejsze. Naukowcy zwykle podawali ilość spożywanej na dzień kawy u badanych, zwykle też mierzyli ciśnienie oraz pracę serca. Czasem brano pod uwagę aktywność fizyczną. ale stosunkowo rzadko. Nim pójdziemy dalej, warto bliżej przyjrzeć się omawianym czynnikom.
Rodzaje kawy i sposób jej przyrządzania
Ha! Wydawałoby się, że jest to sprawa bez znaczenia. Tymczasem zupełnie inne reakcje wywołuje dobra gatunkowo kawa, a inne śmieci zebrane z maszyny i sprzedawane pod tą samą nazwą. Większość tego co sprzedaje się w naszych sklepach jako kawę, nie zasługuje na to miano. Gorsze gatunki kawy są bardziej kwaskowate i drażnią żołądek. Nierzadko mogą wywoływać nadkwasotę. Zwłaszcza, że są odpowiednio „wzbogacane” chemicznie. Co gorsza to właśnie te produkty cieszą się w naszym kraju szczególną popularnością. O kawie rozpuszczalnej, której skład zdziwiłby pewnie Mendelejewa, a smak daleki jest o skojarzeń kulinarnych, wolę taktownie zamilczeć. Mogą tu odezwać się głosy protestu miłośników takich rozpuszczalników. Ponoć z gustami się nie dyskutuje. Jednak zdrowie sprawą gustu nie jest!
Natomiast o samym parzeniu kawy można napisać dużo ciekawych rzeczy. Od lat powoli wzrasta u nas poziom kultury picia kawy, ale ciągle jest bardzo źle. Królująca w polskich domach kawa plujka nazywana mylnie kawą po turecku, parzona z wyrobów kawopodobnych, jest najgorszym wyborem, jakiego można dokonać. Dłuższy kontakt fusów z wodą powoduje wydzielanie się szeregu szkodliwych substancji. O walorach anty-smakowych tego wariantu nawet nie będę się rozpisywał.
Proszę mnie dobrze zrozumieć. Zauważyłem, że ten punkt jest najtrudniejszy do przyjęcia przez wielu ludzi, którzy usiłowali ze mną dyskutować na temat kawy. Kawa z ekspresu ciśnieniowego lub z moki jest dużo mocniejsza, ale też o wiele zdrowsza. Wprawdzie ciśnienie wyciąga z kawy całą jej moc, ale krótki kontakt z wodą nie prowadzi do szeregu niekorzystnych reakcji chemicznych. Dlatego uważam te dwie formy za najzdrowsze i najlepsze.
Podobny efekt da nam ekspres przelewowy, ale nie oszukujmy się. Kawa uzyskana tą metodą jest kiepska w smaku i słaba. Nim przejdę do kolejnego punktu, krótkie wyjaśnienie czym jest moka. To metalowy lub metalowo-porcelanowy przyrząd do parzenia kawy zwany też czasem swojsko kawiarką. Stawia się go na kuchence gazowej lub piecu. Woda pod wpływem temperatury podnosi się do góry, przechodzi przez umieszczoną na sitku kawę i zlewa się do górnego pojemnika. Obecnie można mokę kupić bez problemu za stosunkowo niewielkie pieniądze. Do czego zachęcam.
Dodatki do kawy
Nie bez znaczenia będzie to co jemy do kawy, ewentualnie co do niej dodajemy. Mleko i śmietanka w kawie już cokolwiek zmieniają jej działanie. Z jednej strony osłabiają, ale też wzmagają jej działanie odwadniające.
Osobiście nie lubię poza korzennymi przyprawami dodawać czegokolwiek do kawy. Jednak jeśli ktoś ma inne preferencje to najrozsądniejsza wydaje się naturalna śmietanka. Nie mam na myśli podejrzanych proszków czy zabielaczy. Mowa o normalnej wysoko-tłuszczowej śmietanie. (Tłusta śmietana to kolejny produkt niesłusznie wyklęty. Bynajmniej nie działa sama w sobie tucząco. O tym jednak przy innej okazji. Podkreślam tylko, że zalecenia wskazujące na chude odtłuszczone mleko są całkowicie błędne.) Natomiast unikać należy cukru. To nie tylko wskazówka dla tych, którzy się odchudzają. Cukier rafinowany praktycznie nie przekształca się w energię, lecz zawsze odkłada w formie tłuszczu. Dokonuje też sporego spustoszenia w naszych enzymach.
Myślę, że nie muszę tłumaczyć roli ciastek i innych słodyczy. Tylko nieliczni, którzy opanowali tajniki żywienia i odpowiednio wyregulowali swój metabolizm, mogą sobie pozwolić na niewielkie ilości. Większość musi słodyczy unikać za wszelką cenę. Zwłaszcza przy dużej nadwadze. Słodycze i skuteczne odchudzanie nie idą w parze.
Alkohol, jako dodatek do kawy, również dużo zmienia. Przede wszystkim obniża poziom testosteronu u mężczyzn. Niektóre osoby reagują gwałtownym skokiem ciśnienia w górę, a są i tacy, którym ta mieszanka ciśnienie obniża. Zalecana jest więc pewna doza ostrożności.
No related posts.
Napisany przez:: stefan
Tags: dieta idealna, fakty o odchudzaniu, kawa