Buty odchudzające

„Czego to ludzie nie wymyślą?”

Kiedy mowa o butach odchudzających nietrudno o reakcję typu „Czego to ludzie nie wymyślą?”. Nie braknie też złośliwych uwag, że pewnie są tak niewygodne, iż trzeba szybko przebierać nogami i dzięki temu następuje większe spalanie kalorii i przyspiesza to proces odchudzania.
Zwolennicy odchudzających butów argumentują, że przecież wyprodukowało je kilka renomowanych firm. No tak! Słowo producenta rzecz święta! My już nauczyliśmy się, że zapewnienia i reklamy nam nie wystarczają. Dlatego też reklama takich butów wspierana jest wynikami badań naukowców z uniwersytetu Delaware. Stwierdzono w czasie tych badań, że buty te wspomagają proces odchudzania, gdyż symulują poruszanie się po grząskim piasku lub podobnym terenie.
Nie mam zamiaru ograniczać się do tego prostego przestawienia argumentów za i przeciw, zwłaszcza, że trudno uznać takie argumenty za wystarczające. Spróbujmy sprawie przyjrzeć się bardziej krytycznie.

Manipulacja obuwiem

Musimy wziąć na początek pod uwagę dwa kluczowe czynniki. Czy naprawdę manipulacja obuwiem jest zdrowa i pożądana oraz proces przystosowania środowiskowego organizmu. Już wyjaśniam w czym rzecz.
Niegdyś wewnętrzna część podeszwy budów była bardzo prosta. W zasadzie niemal płaska. Potem producenci butów uznali, że w ramach walki z płaskostopiem będą podeszwy profilowali. Teraz już trudno kupić buty bez profilowanej podeszwy. Stało się dokładnie to samo, co w kwestii przetworzonej żywności. Uszczęśliwiono nas na siłę i bez pytania. Profilowanie, wbrew zapewnieniom licznych ekspertów, sprawia, że mięśnie stopy nie działają już tak jak powinny. Nie muszą być napięte i utrzymywać równowagi. Leżą na profilu te części stopy, które powinny znaleźć się w powietrzu. Z czasem więc ulegają osłabieniu. Spada też napięcie wyżej położonych mięśni nóg. Łydek, mięśni dwugłowych uda i wreszcie mięśni pośladkowych. Skoro tak, to również zmienia się charakter pracy mięśni brzucha i dolnej partii grzbietu. Niby różnica niewielka, ale kropla wody drąży skałę.
Tak oto nas uszczęśliwiono. Nie muszę dodawać, że wszystko to źle wpływa na sylwetkę i powoduje szereg wad postawy. Jeżeli do tego dodamy tak popularne wysokie obcasy, to już szkód jest dość sporo. Spójrzmy na to jednak w kontekście odchudzania. Mięsień, który nie pracuje prawidłowo, czyli zgodnie z anatomią, pracuje zwykle gorzej. Skoro zaś gorzej, to też staje się słabszy i mniejszy. Mniejsza masa mięśniowa oznacza, że mniej kalorii jest przez te mięśnie zużywana. Wszelkie naddatki są odkładane w postaci tkanki tuszowej.
Skoro tak, to proponowana modyfikacja butów powinna nas ucieszyć. Wszak ma ona sprawiać, iż mięśnie nóg będę silniej pracowały. Nastąpi większe spalanie kalorii itd. Czy jednak na pewno jest to takie wspaniałe, jak zapewniają nas producenci? Niestety nie. Bowiem wzmożone napięcie się pojawia, ale stopa nadal nie pracuje w optymalnej anatomicznej pozycji. Przypomina to ćwiczenie wykonywane nieprawidłowo technicznie. Poprawne wykonywanie ćwiczeń przyczynia się do poprawy kondycji, siły lub (głownie w przypadku mężczyzn) zwiększenia masy mięśniowej. Powoduje też spalanie tłuszczu. To samo ćwiczenie, ale źle wykonywane, może doprowadzić tylko do jednego: kontuzji i pogłębienia wad postawy.

Przystosowanie środowiskowe

To nie wszystko. Weźmy teraz pod lupę wyniki badań uniwersyteckich nad odchudzającymi butami. Chodzenie w nich, w opinii naukowców, sprawia, iż mięśnie ciężej pracują i spala się więcej kalorii. Już kilka lat temu Sławomir Ambroziak napisał, że naukowcy udowodnią wszystko, co przyniesie zysk zleceniodawcy badań. Jednak nie będę polemizował z tymi wynikami. Wierzę na słowo. Rzeczywiście w pierwszej fazie może nastąpić taki proces. O tym, iż nie jest to takie zdrowe już pisałem. Teraz odwołam się do innego argumentu. Niska efektywność butów odchudzających jest związana z adaptacją środowiskową organizmu.
Spróbujmy przeanalizować kilka przykładów. Czyż jazda na rowerze nie jest polecana na odchudzanie? Skoro tak, to dlaczego widuję tyle otyłych osób na rowerach? Powiecie mi, że dopiero zaczynają odchudzanie. Nic podobnego. Niektóre znam osobiście i wiem, że jeżdżą od lat.
Nim rozwiążemy zagadkę, jeszcze inne przykłady. Dajmy na to, że pan X mieszka całe życie na parterze. Nagle kupuje nowe mieszkanie na piątym piętrze. W bloku nie ma windy, więc dziennie musi kilka razy chodzić po tych schodach. Na początku jest mu ciężko. Po pewnym czasie jego kondycja się nieco poprawia i już nie staje pod drzwiami mieszkania zasapany jak lokomotywa. Co więcej, jego szanowna małżonka zauważa z ukontentowaniem, że brzuszek męża się nieco zmniejszył. Mijają kilka tygodni i pan X nadal wchodzi po schodach z dużą łatwością, ale… Jego brzuch wrócił do poprzednich rozmiarów. Dlaczego ta metoda odchudzania okazała się ostatecznie nieskuteczna?
Jeszcze może przykład z siłowni. Pan Y zapisał się na siłownię. Na każdym treningu dźwiga ciężar 40kg. Na początku z trudnością, a z czasem już łatwiej. Tym co go zdumiewa jest fakt, iż po pierwszym przyroście mięśni i siły cały proces się zatrzymał i już nie robi żadnych postępów. Przecież taki trening powinien dawać efekty. Co się dzieje?
We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z procesem przystosowania środowiskowego. Każdy rodzaj wysiłku fizycznego, gdy jest dla nas czymś nowym, sprawia nam więcej trudności i angażuje więcej włókien mięśniowych. Spalamy wówczas więcej kalorii. Jednak z czasem następuje specjalizacja do danej pracy i przystosowanie. Teraz już wykonujemy pracę w mniejszym wysiłkiem i spalamy o wiele mniej kalorii. Nie wierzcie w banialuki pod tytułem „wchodząc na schody spalasz tyle a tyle”. Jeśli masz dobrą kondycję i często chodzisz po schodach spalasz mniej. Jeśli nie – więcej. To dotyczy każdej pracy i każdej formy wysiłku. Bodziec, który na początku działa bardzo mocno, po pewnym czasie przestaje oddziaływać na organizm.
Zaczynasz biegać? Na początku schudniesz. Jednak jeśli będziesz biegać ciągle tyle samo i w tym samym tempie, przestaniesz chudnąć, a nawet stracisz to co wcześniej zyskałeś (zyskałaś). Musisz zacząć biegać więcej lub szybciej. Z punktu widzenia odchudzania lepiej będzie jeśli szybciej, ale nie będę tutaj rozwijał tej myśli. Odsyłam do wcześniejszych artykułów o ćwiczeniach odchudzających.

Wnioski

Możemy więc uznać, że w pierwszej fazie buty odchudzające zadziałają. Jednak nie warto dla tego krótkotrwałego efektu wydawać pieniędzy i niszczyć sobie zdrowia. Lepiej zainwestować w zwykle dobre buty i zacząć ćwiczyć. Zapewne będziemy nadal zasypywani cudownymi gadżetami na odchudzanie, ale nic naprawdę nie zastąpi właściwie dobranego treningu i racjonalnej diety. Możemy je wspomóc niektórymi tabletkami odchudzającymi czy pasami, ale bez tych dwóch podstawowych czynników odchudzanie nie ma sensu.

No related posts.

Napisany przez:: stefan

Please leave a comment

  1. Buty damskie » Buty odchudzające Says:

    [...] grożą nam w związku z noszeniem niewygodnego obuwia. Do takiego obuwia zaliczyłabym również buty odchudzające, które raczej trudno posądzić o to, by mogły korzystnie wpłynąć na nasze zdrowie (ale jeśli [...]

Leave a Comment