Dieta dla wtajemniczonych – omega 6 i inne szczegóły cz. 2
Od podstaw do szczegółów
Zwykle jednym z początkowych zaleceń jest ostawienie olei roślinnych. O margarynie nawet tu nie wspominam. Jeśli ktoś nadal wierzy w zdrową margarynę to zdecydowanie nie ma sensu, by czytał dalej. Wróćmy jednak do olejów roślinnych. Większość z nich zawiera nadmiar kwasów tłuszczowych omega 6 i to w konfiguracji trans, co w zasadzie całkowicie dyskwalifikuje je jako zdrową żywność. To właśnie nadużywanie tych olejów plus wysoka podaż węglowodanów, najbardziej przyczynia się do powstawania chorób układu krążenia.
Nie oznacza to wcale, że omega 6 w każdej postaci jest szkodliwa. Zresztą tak naprawdę jest to grupa tłuszczów o nieco odmiennej budowie. Do tego jeszcze powrócę. Teraz muszę wyjaśnić inne sprawy. Po pierwsze piszę o tym dopiero teraz, bo nie można kogoś kto dopiero zmienia swoje nawyki żywieniowe i życiowe od razu zarzucać nadmiarem zaleceń. Zmiany trzeba wprowadzać powoli i co ważniejsze, dana osoba musi rozumieć dlaczego tak, a nie inaczej.
O olejach roślinnych nieco inaczej
Teraz mogę wprowadzić już pewne dodatkowe rozróżnienie. Jest oczywiste, że pojęcie „oleje roślinne” jest nazbyt ogólne. Różnią się między sobą zarówno źródłem pochodzenia, sposobem pozyskiwania, jak i składem. Ten ostatni faktor wynika z dwóch poprzednich. Mamy więc w sprzedaży: oliwę z oliwek, olej rzepakowy, olej słonecznikowy, olej lniany, olej kokosowy i olej z wiesiołka. Niektóre są z pierwszego tłoczenia, inne przetwarzane przemysłowo itd.
Kłopot z nimi wszystkimi polega na łatwości z jaką się utleniają. Dlatego zazwyczaj w celu uzupełnienia diety w kwasy omega 3 polecam bardziej olej z ryb lub kryla niźli oleje roślinne. Jednak, gdy już opanujemy podstawy tego modelu żywienia nie musimy wszystkich traktować tak samo. Spróbujmy wprowadzić proste rozróżnienie.
W zasadzie olej rzepakowy i słonecznikowy nadal pozostaje na indeksie. Nie widzę najmniejszej potrzeby, by po nie sięgać. Zwykle kwasy tłuszczowe w nich zawarte są i tak utlenione. Nieco inaczej sprawa wygląda z pozostałymi. Olej kokosowy zawiera duże dawki kwasów tłuszczowych nasyconych jednak o dość niespotykanej konfiguracji. Większość z nas będzie miała problemy z ich przyswajaniem, więc raczej też trzeba podchodzić do niego ostrożnie.
Postały nam trzy. Olej lniany i oliwa z oliwek mogą służyć jako źródło omega 3 tym osobom, które są uczulone na ryby, choć należy pamiętać, że konwersja kwasów ALA jest bardzo mało wydajna. Nie wolno za żadne skarby niczego na oliwie smażyć, o tym medialnym idiotyzmie do kwadratu pisałem już nieraz. Nie po to kupuje się oliwę z pierwszego tłoczenia, by od razu przemieniać ją w produkt bardzo szkodliwy dla zdrowia. Kłaniają się podstawy biochemii. Co więcej musimy oliwę chronić przed światłem i przed wyższą temperaturą. Musi być przechowywana w lodówce.
Olej z wiesiołka
Pozostał nam jeszcze olej z wiesiołka. Najmniej znany, najmniej reklamowany i rzadko kupowany. Szkoda. Jest bardzo dobrym źródłem kwasów omega 6. Nim odsądzicie mnie od czci i honoru i uznacie za hipokrytę postaram się wyjaśnić. Do tej pory przestrzegałem przed kwasami omega 6. To prawda i tego się nie wypieram. Jeśli w Twojej diecie przeważają produkty roślinne, zwłaszcza oleje, albo jesz słonecznik czy też orzeszki ziemne, to nie ma o czym mówić. Dodając do tego olej z wiesiołka tylko jeszcze bardziej pogorszysz sprawę. Tak w wymiarze zdrowia, jak i nadmiaru odkładającej się tkanki tłuszczowej.
Jeśli jednak już kilka miesięcy żywisz się głównie mięsem i warzywami, do tego przyjmujesz omega 3 i czujesz, że czegoś tu jeszcze brakuje, to tym czymś może być właśnie olej z wiesiołka. Pewne problemy z włosami czy skórą mogą nas jednoznacznie naprowadzać właśnie na niego.
Jest źródłem specyficznych kwasów tłuszczowych – cis-linolowego i gamma linolenowego. Oba są konieczne do prawidłowego przebiegu procesów metabolicznych, z dokładniej do regulacji gospodarki lipidowej.
Jednak, by odnieść korzyści z tego oleju trzeba pamiętać o trzech zasadach. Podstawą musi być zawsze podaż nasyconych kwasów tłuszczowych. Ich musi być najwięcej. Po drugie musimy w tym wypadku koniecznie przyjmować przynajmniej 1-2 gramy omega 3 na dobę, wreszcie po trzecie oleje z wiesiołka powinno się spożywać w niewielkich ilościach. Nie przesadzajcie z nim.
Napisany przez:: stefan
